Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Previous slide
Next slide

Codziennik Zazie • Zwyczajne życie w słowach i obrazach

schron z widokiem na kosmos

21 lat temu, zakładając boga Zazie, napisałam: „moja bezdomność, bezpańskość i nieokreśloność zapragnęły nagle MIEJSCA. właśnie tego miejsca w bez-czasie i bez-przestrzeni, gdzie nikt mnie nie znajdzie, gdzie mogę się schronić.” Przybiegłam wtedy na bloga oszołomiona mnogością bodźców płynących ze świata, przytłoczona chaosem zdarzeń i międzyludzkich sytuacji, których do końca nie rozumiałam i nie potrafiłam

Czytaj więcej »

droga Zazie, za łapę i do psychiatry!

Facebook od jakiegoś czasu bezlitośnie ironicznie podrzuca mi we wspomnieniach foty z okresu gdy byłam naturalnie szczupła,   a potem z czasów mojego uporczywego odchudzania pod czujnym i srogim okiem mojej ówczesnej Towarzyszki Życia: Hahaha! I pomyśleć, że odchudzałam się z 65kg na 55kg Droga Olu z przeszłości, moja rada brzmi: gdybyś w porę (a

Czytaj więcej »

Who’s that girl?

Pamiętacie jak ostatnio szukałam flakonu perfum „Currara” Comindexu?  Dzisiaj zastanawiam się, czy napisać do koleżanki z liceum (które skończyłam jakieś 26 lat temu) z pytaniem: „- Słuchaj, jak się dokładnie nazywały te perfumy, które podkradałaś Mamie i którymi w 1994 pachniałaś tak, że nie mogłam oddychać na matmie?” Myślicie, że pamięta? Bo ja bardzo dobrze pamiętam

Czytaj więcej »

Podobno światem rządzą najbogatsi.

I podobno ten świat zmierza ku zagładzie… I tak sobie myślę, że nic dziwnego, że to wszystko w końcu jebnie… … skoro tymi najbogatszymi okazują się ludzie, którzy bez wahania wsiadają do beczki sterowanej padem do playstation i nawigowanej na podstawie wiadomości tekstowych przesyłanych z bazy nawodnej, którą to beczką – siedząc w kucki i

Czytaj więcej »

Kraina Traw i Jezior Małego Czuczu

Kocham tu mieszkać… Już nigdy nie wrócę do Warszawy. Tuż za naszym blokiem rozciąga się Kraina Traw i Wód. Leżąc w łóżku słyszę przez otwarte okno żaby rechoczace o zmierzchu i ptaki o świcie… Oto poranna audycja ptasiego radia w Krainie Traw                          

Czytaj więcej »

kipiąc bezgłośnie dziką furią

Pamiętam z dzieciństwa pewną radiową piosenkę . Nie pomnę, kto ją śpiewał i na jaką melodię, ale jej tekst zapadł we mnie głęboko i na lata, a szedł on mniej więcej tak: „nie będę cicho, nie będę cicho, będę krzyczała, gryzła, drapała…” – i wyrażał mniej więcej to, jak się czułam nie tylko w okresie

Czytaj więcej »

– Ale musiałem się namęczyć z tym pani brzuszyskiem!

– Ale musiałem się namęczyć z tym pani brzuszyskiem! – wesoło zagaił podczas obchodu sympatyczny i naprawdę świetny chirurg, który mnie operował. Pielęgniarki pokiwały głowami, a ja zaniemówiłam na chwilę, uśmiechajac się bezradnie. W końcu przeprosiłam za bycie grubą i podziękowałam za udaną operację, bo chirurg i jego ekipa naprawdę zrobili to po mistrzowsku. Owszem,

Czytaj więcej »

oszczędź sobie złego.

Olga, przeczytaj to sobie kilka razy i zapamiętaj. Oszczędź sobie złego.   Narcystyczna przyjaźń może być równie wyniszczająca jak relacja romantyczna, pozostawiając w nas bardzo głębokie rany i zdeptane poczucie własnej wartości. Kobiety o zaburzeniu narcystycznym bazują na przyjaźni z osobami, które mają zaniżone poczucie własnej wartości ponieważ taka osoba pozwala sobą manipulować i kierować.

Czytaj więcej »

I am enough

Mam za sobą wiele relacji, w których byłam dla kogoś NOT ENOUGH: kiedy byłam w czyichś oczach niewystarczająco mądra, wrażliwa, czuła, domyślna, rozumiejąca, empatyczna czy dobra. Kiedy według kogoś starałam się za mało, mówiłam za dużo albo nieodpowiednim tonem, kiedy reagowałam niezgodnie z oczekiwaniami i w ogóle byłam nie taka, jaka być powinnam, żeby dało

Czytaj więcej »

I can buy myself flowers (oraz Currarę)

I po problemie! Wszyscy zadowoleni!     PS. [POSZUKUJĘ, kupię, przygarnę] ☠️ CURRARA ☠️ perfumowy psycho-killer czasów PRL, ☠️rodzima odpowiedź na „Poison” Diora, ☠️wiekopomne dzieło przedsiębiorstwa polonijno-zagranicznego Comindex, ☠️zatruta strzała sanatoryjnych dancingów, ☠️czarna perła sylwestrowych nocy, ☠️przyczyna arytmii i asystolii niewiernych mężów i zdradzanych żon przełomu lat 80. i 90. Spytajcie swoich Mam i Babć,

Czytaj więcej »

dzień kobiet

Od zawsze obchodziłam Dzień Kobiet, ale tegoroczny celebruję w sposób szczególny, bo w moim życiu raptem tydzień temu zdarzyło się coś, czego nigdy nie chciałam, a już z pewnością nie planowałam, zuchwale przekonana o swoim końskim zdrowiu. Oto w wieku 44 lat zostałam “syrenką” (bo tak mówią o sobie kobiety po histerektomii, pozbawione macicy w

Czytaj więcej »

with or without

czyli Na górze róże, na dole donica – Na chuj mi była ta cała macica? Nie dość, że nie skorzystałam z niej przez cale życie, to jeszcze zafundowała mi taki krwawy finał swojej egzystencji w moim ciele. I na pamiątkę – wątpliwej urody dyptyk pt. „with or without” Nie widzę różnicy, więc po co było

Czytaj więcej »

stare, dziwne i niesmaczne

Poniedziałek, 27 lutego 2023, tuż po 7:00, Mokotów. Stoję i czekam na autobus, który zawiezie mnie do szpitala. Jutro mają mnie operować. Czuję się tak strasznie staro. Jak te przejrzałe, uschnięte i dziwne owoce, kurczowo trzymające się łysego i zahibernowanego drzewa… Zbyt przejrzałe i stare, by je zerwać. Zbyt silne i uparte, by spaść. Zdecydowanie

Czytaj więcej »

romantyczny wieczór przy świecach

Myślicie sobie teraz: „Ooo, Olga i Marcin to umieją w walentynki… Ten klimat, ten styl…” Otóż owszem, umieją. W rachunki za prąd. Opłacane na złe subkonto! No i w końcu przyszedł miły pan i… pyk! Odłączył zasilanie.   No i tera pacz na to! Zima za oknem, blask świec, cisza i spokój…   PS. wszystko

Czytaj więcej »

Zazie na gościnnych występach w… szpitalu!

Jeśli mam być szczera, to nie wierzyłam, że jednak wyląduję w szpitalu. No bo jak to – ja? największy kozak i zuch, który choć jojczy i marudzi, to do lekarza nie pójdzie, bo po co, przecież samo przejdzie… O dziwo, tym razem nie przeszło, a wręcz przybrało na sile, pozbawiając mnie resztek hemoglobiny i innych

Czytaj więcej »

14 urodziny Kumoka

  Dzisiaj Kumok skończyłaby 14 lat ❤️ Umarła przeszło rok temu, ale to niczego nie zmienia, bo jest ze mną cały czas i kocham ją najbardziej na świecie ❤️ Jest moją Istotą, moim Duchem Opiekuńczym i Przewodnikiem… Są takie chwile, kiedy wspomnienia chwytają mnie za gardło i przez moment mam wrażenie, że znów będę szaleć

Czytaj więcej »

Pierwsza choinka Małego Czuczu

  To już drugie święta bez Kumoka… Choć tak naprawdę tych zeszłorocznych nie obchodziłam. Nie mieliśmy nawet choinki. Wigilię spędziliśmy u Rodziców, ale niewiele pamiętam.  Byłam tam tylko ciałem, bo duszą i sercem przez kolejne tygodnie – tylko z Kumokiem. Dzięki Małemu Czuczu wróciłam do żywych. To jej pierwsza choinka. Zobaczcie, kto leży z dziewczynkami

Czytaj więcej »

zawsze i wszędzie – razem

W naszej rodzinie kultywujemy różne tradycje… Tyle że Miś Miszur kultywuje swoje własne. Jedną z tradycji świątecznych Misia Miszura jest… publiczne zesranie się w kulminacyjnym momencie świątecznych obchodów. Kurtyna. Moją zaś tradycją jest zabieranie „mini-Kumoka” (w czarnym aksamitnym „wdzianku”) tam, gdzie zbiera się cała rodzina i tam, gdzie zawsze przez lata nam towarzyszył nam Ciuciuś…

Czytaj więcej »

Małe Czuczu szuka jesieni

  Ostatnimi czasu Małe Czuczu jest bardzo zajęte, ponieważ fama głosi, że przyszła jesień, więc za punkt honoru nasz Ciągutek postawił sobie osobiste jej spotkanie. No więc szuka jej zawzięcie i dziwuje się światu z właściwą sobie gracją czyli „o rety!” & „o jeny!”.                      

Czytaj więcej »

czas zatoczył idealne koło

  Dziś mija 7 miesięcy bez Kumoka 💔 i zarazem 7 tygodni odkąd czas zatoczył koło, a jeden z równoległych światów – ten najbardziej nieprawdopodobny i zachwycający – zahaczył o moją czasoprzestrzeń. Niech trwa całe swoje życie. I kolejne półtorej dekady mojego ❤️            

Czytaj więcej »

egzotyczna sobota Matki Zazie

  Matka Zazie, otynkowawszy swą obłą facjatę, wyszła na pełne słońce i doznała momentalnego wstrzymania funkcji życiowych!   Jako że Matka Zazie jest zdeklarowanym wampirem, miłośniczką pełnego zachmurzenia i mroku a poza tym – nie czarujmy się – jest gruba. a grubość i słońce, jeśli już muszą iść w parze, to raczej snują się ospale,

Czytaj więcej »

takie tam, dorosłe życie w szklanym piekle

strona główna > codziennik      Matka Zazie w pocie czoła zarabia na chrupki, mięska, gryzaki, gumowe węże, piszczące piłeczki, grające wielorybki i bobo-pierdolniczki z placem zabaw w komplecie: Matka stuka w klawisze i generuje ciągi liter, które podobno coś znaczą, ale sama już Matka nie jest pewna, co dokładnie. Oraz po co.   Aktualnie Matka

Czytaj więcej »