Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Poprzedni
Następny

Codziennik Zazie • Zwyczajne życie w słowach i obrazach

mopsie lato Kumoka i Miszura

wraz z nadejściem wiosny i lata mopsie parufki powróciły do uprawiania tradycyjnych form leżingu i smażingu balkonowego oraz popierdalania kurcgalopem po okolicznych parkach i trotuarach: Miszur w postaci huby symbiotycznie przyrośniętej do człowieka, Kumok jako niezależny obserwator z ramienia Tajemniczej Ręki Znikąd…     ale do czasu. po kiego wafla niezależnośc, skoro matka siem obudzili

Czytaj więcej »

mansjony nierzeczywistości | wzór skróconego wyobcowania.

odgradzam się zawsze, wszędzie i w każdy możliwy sposób. potrzebuję zaledwie kilku wprawnych ruchów, by ustawić barykadę. nieustannie tnę przestrzeń ostrą geometrią lęku.   Father of light, father of death, give us your wisdom, give us your breath Summoner says that Jupiter is the loneliest planet                  

Czytaj więcej »

drogi i bezdroża ziem południowych

Każdego roku przychodzi taki czas – przez niektórych zwany wakacjami lub urlopem – kiedy freelancerski team kreatywny Zazie & Syd  pakuje komputery do samochodu… …i przewozi je na południe Polski: do Wrocławia lub Kłodzka, by tam – w pięknych okolicznościach przyrody – oddawać się kolejnym fazom maniakalnego stukania w klawiaturę (Zazie) i projektowania perfekcyjnych kompozycji

Czytaj więcej »

Palimpsesty Przestrzeni. Rekonstrukcja.

Projekt „Palimpsesty przestrzeni. Rekonstrukcja” to opowieść, w formie spektaklu site-specific, inspirowana baśnią „Vela” Josefa Štefana Kubína. Narracja dotyka stereotypów i archetypów kulturowych, kobiecości i męskości, tożsamości, tabu, transgresji, potrzeby wolności oraz okrutnej natury człowieka. Cykliczność pewnych zdarzeń oraz fantazmatów narodzin i śmierci, przedstawionych w pełnej demonicznych pierwiastków, charakterystycznej dla słowiańskiej baśni ludowej formie, stanowi punkt wyjścia do rozważań na temat współczesnej tożsamości i odpowiedzialności człowieka. Poprzez

Czytaj więcej »

rżnięte kryształy, radio Jowita i telewizor Saturn

Nieustannie krążę nieopodal, raz po raz próbując tutaj wrócić. Jak na razie – bezskutecznie. Choć poczyniłam pewien postęp, a mianowicie: loguję się, wchodzę od zaplecza, dla niepoznaki zostawiam znaki, przesuwam od niechcenia to i owo, dając sygnał tej przestrzeni, że jednak jestem, nadal żyję, a ona niezmiennie należy do mnie. Przypomina mi to nieco Babcię

Czytaj więcej »

pamiętam, że kiedyś miałam bloga…

… takiego prawdziwego bloga z codziennymi notkami, fotkami i masą nieistotnych z pozoru pierdół, które czytane po latach okazywały się najważniejszymi magdalenkami moich wspomnień, milowymi kamieniami doświadczeń i kluczowymi punktami orientacyjnymi na mapie minionych lat. ostatnimi czasy zaniechałam działalności kartograficznej, skutkiem czego mam już sporą kolekcję białych plam historii, skrzętnie uzupełniany zbiór upartych przemilczeń i

Czytaj więcej »

as fire to the sun tell me what I have done

przedzieram się przez ten gęsty maj z maczetą do przecinania więzów, związków i przywiązań. robię sobie miejsce pośród zarośli, wydeptuję krąg w wysokiej trawie i ścieżki wiodące zewsząd i ku wszystkiemu. dlaczego nie ma rzeczy, które przychodziłyby mi lekko i łatwo – myślę, obiecując sobie, że przestanę się zadręczać.   as fire to the sun

Czytaj więcej »

jądro ciemności. światłość dnia.

Całkiem niedawno zastanawiałam się, jak bezpiecznie i w miarę bezboleśnie opuścić moją strefę komfortu, wymoszczoną miękko na obrzeżach czasu i przestrzeni, podczas wielu jałowych miesięcy depresji. Bezpieczne ciche schronienie, czarny namiot rozpostarty pod codziennym deszczem meteorytów i gradobiciem niechcianych bodźców, mała jamka wydrążona pospiesznie w ciepłej wilgotnej ziemi. Przyczajona nasłuchiwałam odgłosów świata, zrazu niechętnie, potem

Czytaj więcej »

z dnia na dzień

przekładam. odwlekam. opóźniam. nie tylko napisanie czegokolwiek na blogu, ale także ruszenie z kopyta w stronę, którą niby sama sobie obrałam, odrobinę jedynie przymuszona przez splot dookolnych zdarzeń. wiele się we mnie zmieniło. jeszcze więcej poszło precz. i choć z czasem przestałam wierzyć, że to w ogóle możliwe, to jednak w końcu stało się najważniejsze.

Czytaj więcej »

momentalne przejaśnienie permanentnego zachmurzenia

Nie jestem mocarzem błyskawicznego refleksu ani mistrzem ciętej riposty, niestety. We wszystkim orientuję się raczej późno lub wcale, a na co dzień – zamiast przenikliwego głosu wewnętrznego towarzyszy mi niemrawy esprit d’escalier z nosem na kwintę, którego w końcu po latach – z braku lepszego Daimoniona – zmuszona byłam zaakceptować. Co poradzisz? Nic. Siłą rzeczy pogodziłam

Czytaj więcej »

Co ma latać, nie utonie

Minął mi własnie luty. Tu na blogu w całkowitej ciszy, w życiu zaś – głośno, mocno i dobitnie, odcisnąwszy się we mnie głęboko, pełen zmian i zawirowań, oczarowań i zdziwień, pokornego godzenia się ze starym i onieśmielonego układania z nowym. W styczniu było już naprawdę źle. Tak bardzo źle, że po raz kolejny gotowa byłam

Czytaj więcej »

walking on rusty nails

Ostatnio usłyszałam, iż wierzyć się nie chce, że tak bezsensownie zaprzepaściłam swoją dietę, treningi i całe to wielomiesięczne odchudzanie, a zgubione 20kg zamieniłam na galopującą depresję i 15kg na plusie. No cóż, kurwa. Stało się. Kondolencje przyjęte. I co teraz? Mam sobie strzelić w łeb? Usiąść i gorzko zapłakać? A może machnąć na wszystko ręką

Czytaj więcej »

równoumagicznienie

to cudownie niepojęte i zadziwiająco niedorzeczne jak bardzo mnie nie znasz, nie czujesz i nie rozumiesz; jak mocno bronisz się przed spojrzeniem poza własny widnokrąg; jak głęboko cię to nie interesuje; jak usilnie udajesz, że jest inaczej i jak bardzo to wszystko nie ma sensu. cóż mogę rzec.     masz u mnie minus, minus,

Czytaj więcej »

be ready to get confused

Jeśli coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę do niczego. Jeśli ktoś jest dla wszystkich, to w rzeczywistości dla nikogo. Jedną tabletką nie uleczysz równocześnie ciała i duszy. No chyba, że jest to koenzym Q10 czy inny suplement z krainy fantazji. Pamiętam z czasów zamierzchłego dzieciństwa, jak rodzice mojej koleżanki Iwonki próbowali wciągnąć moich starych

Czytaj więcej »

gra w skojarzenia

[Edward Hopper, Automat, 1927]     Granice da się zawęzić jeszcze bardziej, mury obronne wzmocni się i uszczelni, bramy domknie na głucho, a zwodzone mosty podniesie do odwołania. Na rogatkach ustawi się straże i podwyższy myto na tyle, by żadnemu z przejeżdżających podróżnych nie opłacał się ten przypadkowy i pospieszny tranzyt przez miasto leżące dokładnie

Czytaj więcej »