Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Poprzedni
Następny

Codziennik Zazie • Zwyczajne życie w słowach i obrazach

Pierwsza Zasada Zachowania Energii

A może już wystarczy? Może już dosyć tego ciągłego oglądania się na innych; tego nieustannego nasłuchiwania, czuwania i rejestrowania niczym sejsmograf najdrobniejszych nawet wahnięć cudzych nastrojów? Może już koniec z tym chowaniem pod bluzkę, upychaniem po kieszeniach i ukrywaniem własnych problemów tylko po to, by ze spokojnym oddechem i miłym uśmiechem biec w podskokach ogarniać

Czytaj więcej »

brak sygnału na częstotliwości 136.10 Hz

Depresja cofa mnie do stanu, kiedy nawet zamówienie taksówki wydaje się być wyzwaniem ponad siły i możliwości. A jednak. Wsiadam. Za kierownicą wielki misiek w bluzie od dresu, otoczony zapachem kiści kolorowych wunderbaumów zwisających z lusterka oraz specyficzną mieszanką wody toaletowej i fajek. Dokładnie tak pachniał Piotrek, kiedy go poznałam te 25 lat temu. Myslałam,

Czytaj więcej »

Symulakry, fraktale oraz mniej szlachetne formy bullshitu

Bardzo Cię, kurwa, szanuję, ale dosyć już tego śmieszkowania i pajacowania na fejsbuniu. Naprawdę. Koniec z tym, atencyjna pipo. Robisz wokół siebie duży szum, sztuczny tłok, kolorowe jarmarki i niewidzialne fajerwerki. Fakt. Facebook sprawił, że jeszcze bardziej zamknęłam się w sobie, otoczyłam kredowym kołem, zamurowałam w wysokiej wieży, przez okienko której ochoczo macham kolorowymi balonikami

Czytaj więcej »

don’t NASK me

Pamiętam internety sprzed Facebooka, sprzed Naszej Klasy, a nawet sprzed Grona i szybkich łączy Neostrady. Pamiętam modem telefoniczny próbujący dodzwonić się do kosmosu, pamiętam horrendalnie wysokie rachunki z Tepsy, pamiętam blogi na Blog.pl i Net.art, pamiętam usenet, a nawet irc’e. Pamiętam Gadu-Gadu i komunikator Tlen, skrzynkę mailową na polboxie i poczciwe wyszukiwarki sprzed hegemonii Google’a.

Czytaj więcej »

Nieznani mi mieszkańcy odosobnionej konstelacji

[Italo Calvino, Wszystkie opowieści kosmikomiczne] Lata świetlne “Im bardziej jakaś galaktyka jest odległa, tym szybciej się od nas oddala. Galaktyka, która by się znajdowała o 10 miliardów lat świetlnych od nas, uciekałaby z prędkością równą prędkości światła – 300 tysięcy kilometrów na sekundę. Niedawno odkryte quasi-gwiazdy są zapewne bliskie tego progu. Pewnej nocy obserwowałem, jak zwykle, niebo za

Czytaj więcej »

uderz w stół, a odezwą się nożyce, obcęgi i piła łańcuchowa.

To tak w skrócie na okoliczność faktu, że ostatnimi czasy znów żaliłam się na głęboki bezsens prowadzenia blogusia, wyznawałam mu swoją niemoc, manifestowałam niechęć i ostentacyjnie pokazywałam, jak bardzo mi nie zależy. Zgodnie z zasadą “mówisz – masz” jakiś tydzień temu, na skutek infekcji wirusowej na serwerze, blogusia Zazie wystrzeliło w kosmos. permanentnie. I na

Czytaj więcej »

się ściemnia…

tym razem nie zasnę, nie zmrużę nawet oka. za bardzo się boję, zbyt mocno mnie boli, tak wiele mam do stracenia. nie ukoi mnie nic. mogę tylko trwać i  łaknąć , łapczywie pożądać niemożliwego. w takiej chwili jedyną moc ma nade mną dźwięk. prosta renesansowa pieśń o słowach niczym kołysanka, które prócz braku wiary, budzą we mnie dziwną, nieznaną

Czytaj więcej »

Pałuba. Nietota. Próchno.

Cały problem polega na tym, że trudno jest mi komunikować się wprost – jasno i konkretnie formułując myśli, nie pozostawiając pola domysłom i nadinterpretacjom. Z obawy przed zdemaskowaniem, odsłonięciem i trwaniem w niekomfortowym emocjonalnym negliżu, stosuję skomplikowany labirynt małych furtek, bocznych wyjść i krętych ścieżek prowadzących opłotkami. Żeby się przypadkiem nie wydało. Tak jakbym nie

Czytaj więcej »

gorący detal.

Od kilku lat noszę w sobie propozycję nie do odrzucenia, adresowaną personalnie, z opcją dostarczeniem do rąk własnych. Promocję ważną beztrerminowo, ofertę możliwą do zrealizowania w każdej mojej placówce, bez ograniczeń pól eksploatacji. Wszystko jest gotowe i czeka. Czekam. Niecierpliwie. Kiedy mi to minie i w końcu będę mogła wpisać wszystko na listę strat. Ze

Czytaj więcej »

Twoja domena niedługo wygaśnie, Zazie

Dostałam mailem powiadomienie, że – jak co roku o tej porze – lada dzień mija termin płatności za domenę zazie.com.pl. Zazwyczaj w takiej sytuacji zastanawiam się gorączkowo, skąd wezmę te cholerne 120 zeta, ale tym razem tknęła mnie boleśnie myśl zgoła odmienna: “A może to już koniec? Może już dosyć. Przecież i tak przez ostatnie

Czytaj więcej »

mopsy lato

                                                                                                             

Czytaj więcej »

Nowa, ulepszona, zajebista…

Znacie mnie, drodzy Czytelnicy, nie od dziś i wiecie, że raz na jakiś czas – mniej więcej co poniedziałek lub wraz z nastaniem nowego miesiąca – ogarnia mnie przemożna chęć uzdrowienia, naprawienia i reaktywowania mojego życia, które – według mego pobożnego życzenia – po 38 latach emocjonalnego rollercoastera i organizacyjnej jazdy bez trzymanki, nabierze nagle

Czytaj więcej »

Wednesday is the new Monday

Na bloga wracam przeważnie wtedy, gdy robi się już naprawdę źle, a ja – zupełnym przypadeczkiem – nie mam się komu wyżalić. Bo jakoś tak ciężko i niewyraźnie przechodzą mi na żywo i przez gardło frazy w stylu “jest mi ciężko, gdyż…” albo “jest mi przykro, bo…”. A gdy już nieopatrznie przejdą i nieśmiało wybrzmią,

Czytaj więcej »

I teraz wchodzę, ja – cała na biało, wielkości lodówki.

Na fali skutecznego odchudzania, zachłysnąwszy się własnym sukcesem, bardzo łatwo zrobić z siebie idiotkę i klepiąc się po płaskim brzuchu, przekonywać inne laski, że to nic trudnego i że dieta to twoje drugie imię, a silna wola to przydomek bojowy. Owszem, no chwała tobie, że dałaś radę i schudłaś, ale przekonanie, że tak już będzie

Czytaj więcej »

Substytuty ciała / Suplementy ducha

Jako że od wielu lat zajmuję się hobbystycznym nurzaniem ciała i ducha w odmętach depresji i nerwicy – przeplatanych wybuchami obsesyjno-euforycznej miłości do życia oraz codziennym zwykłym pajacowaniem spod znaku Pikusia – wydawać by się mogło, iż poszukiwanie Sensu zlokalizowanego gdzieś wyżej i bardziej transdendentnie, nigdy nie było moim celem. Bo skoro już się nurzać,

Czytaj więcej »

prowadził ślepy kulawego.

instynkt samozachowawczy podpowiada mi, że to jest właśnie ten moment, w którym powinnam jebnąć się w łeb, wziąć głęboki oddech i kurcgalopem zapierdalać po pomoc. a raczej – sama sobie jej udzielić, zanim poskładam się na dobre. bo wtedy – zamiast ratować Syda – sama pójdę kamieniem na dno, ciągnąc ją za sobą. chyba po

Czytaj więcej »