niedzielny podwieczorek na balkonie ;)

nasz pies jest very emo. tutaj – po sczepieniu przeciwko wściekliźnie i obcinaniu pazurów. każdemu mina by zrzedła. ale z pomocą Kumciowi pospieszyła najulubieńsza z ciotek – i dalejże! – głaskanie, masaże, tulenie… pełen relaks zwieńczony donośnym chrapaniem ;) reszta ciotek na balkonie – fajki i alko. niezłe towarzystwo dla młodocianego Kumoka ;> ziomy...

mopsie adhd w kilku odsłonach:

– ciooociaaa… ciooociaaa… śpiiiisz? – suhaj.. mówię ci… nie śpiiij… baaaaw sieee… – oooo… noo… tak fajnie. ekstra. jeszczeeee… – ciociaaaa… cioociaaa… a powiem ci coooś, chceeeesz? – ehee… kheee… chrum-chrum… khyyy…khyyy… – ciociaaa… ciociaaa…. paaaacz! paaaacz jak skaczę! – ciociaaaaa… znowu śpiiiisz? – no dobra, pośpię z tobą… – ciociaaaa… a kohasz mnieee?...

cud-aczek.

wstaję o świcie, żeby sprawdzić, czy nie boisz się burzy za oknem. wdycham twój słodki zapach. głaszczę cię po brzuszku i całuję małą buzię. nosze cię na rękach i tańczę z tobą na zalanej słońcem podłodze. daję ci do gryzienia swoje włosy. rozpływam się, słysząc tupot twoich małych nóżek pod drzwiami sypialni w niedzielny...

mała przetwórnia spożywcza roll-mops przedstawia:

tak, wiem. zwariowałam. rzuciło mi się na mózg. najchętniej całe dnie spędzałabym na podłodze, robiąc "a ciu ciu ciu" albo na kanapie, tarmosząc się z naszą piszczącą i posapującą białą kiełbasą. i pomyśleć, że jeszcze tydzień temu o ludziach śpiących ze swoimi psami myślałam wyłącznie kategoriach dewiacyjno-żenujących. teraz sama mam zgryz. bo chciałabym, a...

Scroll to top