Previous slide
Next slide

♥ Kumok, Miszur i Czuczu ♥ oraz wszystkie mopsy i mopsiki świata

„Małe, beżowe figurki, siedzące w pozie tłustego Buddy i patrzące na nas – ludzi – ciemnymi, skrzącymi się oczkami, kręcąc przy tym łebkami i robiąc przedziwne miny, sprawiaja wrażenie, że o czymś myślą. Jeżeli tak, to o czym? Jeśli o nas, to może lepiej nie pytać…”  [S.Kuchlewski, Mops]

Gwałtu rety, bijo sie!

  Nie dalej jak wczoraj pisałam Wam o zacnym pomyśle „wydłużania Czuczełkowej pępowiny” i próbach rozciągnięcia szczeniaczkowej krainy szczęścia także na kolana Taty Marcina. Czy się udało? Na poniższym filmiku

Miszur & Czuczu oraz kino mocne

  Matka Zazie, zmuszona przez nawał pracy, postanowiła wydłużyć nieco pępowinę Czuczełka, które do tej pory – o ile nie nakurwiało akurat zabawą – w chwilach względnego spokoju przybierało formę

Słodkie mopsie poranki

  Kumok zawsze budziła się wściekła i radosna – wściekła, bo od razu z werwą i zniecierpliwieniem zarządzała wspólne wstawanie, a radosna, bo robiła to ze śmiechem, pół żartem, wygłupiając

Alarm!!! Pryzma Miszurka została zarobaczona!

  W naszym domu najwyraźniej zapanowała nowa świecka tradycja: końskie zaloty Czuczełka do Misia o poranku: Zaczepianie, podgryzanie oraz desperackie „szukanie cyca” do niemowlęcego przyssania się   Jak widzicie wspaniała

Misio wiezie swoje Czuczło do doktora

  zatroskany Miś Miszur zwrócił się do mnie z pytaniem, czemu Małe Czuczu szcza na pieluchy i sra po kątach – zamiast jak normalny człowiek i każdy szanujący się pies

mopsie łóżeczko wieczorne

  wracam stęskniona do domu, a moi cyrkowcy – w składzie: Kumok, Miszur i Małe Czuczu oraz Tata Marcin – już na mnie czekają: W pełnej gotowości sennej!   Za

słodko-gorzka majówka

  Przepłakałam tę majówkę z tęsknoty za Kumokiem, no ale co zrobić… Czuczełko próbowało mnie pocieszać: tuląc się, wariując i gryząc moje palce…   cała jestem pogryziona, ośliniona i przeżuta

kolejne objawy niegrzeczności

  nie mogę uwierzyć, jaki to jest mały kochany skrzacik śpi sobie zawinięta w becik i popiskuje   znajdź na zdjęciu szczeniaczka popierdalającego kurcgalopem po pokoju   mówię jej, że

Szmaciak i gumiaczek

  Nowonarodzone istnienie, świeżo kiełkująca duszyczka, dopiero co ulepione ciałeczko – a wszystko zanurzone w miłości i emanujące radością…   Czuczu jest taka łagodna, słodka, ufna i bezbronna wobec świata…

Małe Czuczu i zębiczna produkcja endorfin

  Matka Zazie i Tata Marcin mają ten luksus, że pracują twórczo głównie z domu, więc mopsie prosięta nie są skazane na długie godziny samotności, ale raz na jakiś czas

Mopsia Osoba Niemowlęca typu gryzoń i cacuszko

  Wpadliśmy oboje z Marcinem w jakąś manię robienia zdjęć Czuczełku – co gorsza wszystkim, co akurat mamy pod ręką – począwszy od telefonu na tosterze skończywszy, co zresztą widzicie

Życie codzienne szczeniaczka

  Wygląda na to, że pierwsze lody zostały przełamane i Miś Miszur nie dostaje już palpitacji i szczękościsku na widok Małego Czuczu: Maluch może i śmierdzi bobasem, ale jest cieplutki

Małe Czuczu idzie z wizytą

  No dobra, nie idzie, ale jest niesione, bo przecież nie ma jeszcze wszystkich szczepień i podusie na łapeczkach ma mięciutkie – nówka sztuka nieśmigane ;) Tak się złożyło, że

pierwsze dokonania Małego Czuczu

  Tylko spójrzcie na tę słodką blond łepetynkę: Leży mi na piersiach i cichutko oddycha… Jest taka krucha, mięciutka i maleńka jak kurczaczek… No jasne, że spała z nami w

❤️ Małe Czuczu ❤️

  Myślę sobie, że Źródło szczęścia okazuje się niewyczerpane i hojne – nie tylko dla tego, który ma odwagę z niego zaczerpnąć… Ale też dla tego, który nie mając odwagi,

stara, gruba i przeraźliwie smutna

  Olałam psychiatrę i sama zwiększyłam sobie dawkę paroksetyny i bupropionu. Póki co – chuja mi pomagają, nie jestem w stanie wrócić do poprzedniego stanu. Gdy przez 48 godzin towarzyszyłam

Miś Miszur ozdabia krajobraz swą osobą

Miś Miszur wiedzie swój spokojny żywot zgodnie z wytycznymi porannej, popołudniowej i wieczornej rutyny: pośpi, poje sobie, połazi, zaszczyci lokalne trawniki swoja obecności, wypróżni się, a jakże!, ponarzeka, pomarudzi, zignoruje 

Znak od Kumoka

  Po raz pierwszy przyśniła mi się dzisiaj Kumok – bardzo przelotnie i niewyraźne, ewidentnie była czymś zajęta i zaaferowana, jak zwykle zresztą za życia. A potem w tym śnie

zębiczny uśmiech Misia Miszura

  Dowiedzieliśmy się z Wiarygodnego Źródła, że Misia Miszura od jakiegoś czasu bolą zompki, odbierając mu radość życia. A ponieważ radość życia Misia Miszura jest dla nas priorytetem, wybraliśmy się

szklane piekło

Chora – nie chora, zapierdalam do roboty. Zaczął się naprawdę gorący okres. Tak koszmarnie nie mam siły, wszystko we mnie płacze i krzyczy. Cały dzień spędziłam w biurowcu, w którym

Miszurek i Tata Marcin mają swoje sprawy

  Lepszego ojca dla moich mopsich córek nie mogłabym sobie wymarzyć ❤️ Matka chora w domu, a Tata i Miszur jadą sobie na echo miszurzego serduszka   Miszurze serduszko jest

Przyśnij mi się, Kumok…

  Fotka z Facebooka. Dokładnie rok temu: nasza ukochana Krokodyl Zgniłek ❤️ polecała Wam wtedy świece z naszej domowej manufaktury, które ratowały nasz budżet na leczenie onkologiczne, dzięki któremu wywalczyliśmy

pełne zanurzenie

  Szczytem braku taktu, elementarnej przyzwoitości i zwykłej ludzkiej empatii – gdy tuż obok trwa wojna – jest z mojej strony pełne zanurzenie się w depresję, która chowa mnie pod

podobno czas wracać do życia

  Przyjaciółka od jakiegoś czasu namawia mnie usilnie, choć przeważnie w krótkich żołnierskich słowach, bym się ogarnęła. I że już dosyć tego. Że czas wracać z tej otchłani rozpaczy do