Poprzedni
Następny

Jak schudnąć 30 kg i nie popaść w obłęd?

TEMATY

DZIENNICZEK ODCHUDZANIA
DIETA DR BECK
METABOLIC BALANCE
DETOKS i OCZYSZCZANIE ORGANIZMU

NAJNOWSZE POSTY O ODCHUDZANIU

moje pierwsze 10 kilo

poszło! poszło! poszło w cholerę i nie wróci, mam nadzieję. przede mną jeszcze 20kg do zrzucenia – dopiero wtedy osiągnę stan zen: czyli 55 kilogramów, z którymi żyłam do – mniej więcej – 32 roku życia i było mi z nimi całkiem OK, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. nie wiem, czy ubytek 10 kg jest

Czytaj więcej »

hej-ho, pani mi grozi?

  pamiętacie mój wpis, w którym demaskuję marketingowy bullshit odchudzający znany w internecie pod nazwą “keton malinowy”? https://zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/ otóż napisała dzisiaj do mnie pewna pani z firmy whitedotseo.com ———————————————– Witam Pracuję w firmie, która jest właścicielem strony keton-malinowy.pl Proszę o niezwłoczne usunięcie naszych autorskich elementów graficznych z Pani strony https://zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/ Nie posiada Pani praw autorskich

Czytaj więcej »

chleb. ser. makaron. czekolada. dużo czekolady.

nie dalej jak wczoraj kozaczyłam na blogu, że taka jestem twarda, zdietowana i wcale nie cierpię z głodu. oł jee, wystarczyło poczekać aż nadejdzie PMS – dzisiaj gotowa jestem odgryźć sobie głowę. więc kiedy ssanie w żołądku osiąga poziom krytyczny i zaczynam z nerwowo omiatać rzeczywistość wzrokiem w poszukiwaniu czegoś konkretnego i naprawdę sycącego –

Czytaj więcej »

jasna strona mocy.

na liczniku 76,5kg i waga poooowoli spada. co mnie cieszy, bo startowałam z 84kg uzbieranych od jesiennej edycji odchudzania. jem trzy razy dziennie – w odstępach minimum 5h – precyzyjnie ważone i zbilansowane odżywczo porcje pod pełną kontrolą dietetyka. talia się wysmukla, tyłek znika. nie męczę się jakoś straszliwie, nie cierpię z głodu, nie słaniam

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE: cuda-wianki i keton malinowy co uderza do głowy

miesiąc po napisaniu tej notki otrzymałam maila od firmy whitedotseo.com o treści: Witam Pracuję w firmie, która jest właścicielem strony keton-malinowy.pl Proszę o niezwłoczne usunięcie naszych autorskich elementów graficznych z Pani strony  https://zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/ Nie posiada Pani praw autorskich do wykorzystania tych materiałów,  a to co Pani aktualnie robi jest łamaniem obowiązujących w polskim prawie przepisów.

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE: I’m chubby and I know it…

wstałam o 6.00 i nadal byłam sobą: gruba, potargana, głodna i wściekła. oh, I’m soooo sexy and I know it… jednak zgodnie z podjętym wczoraj postanowieniem byłam gotowa na zmianę – wielką, spektakularną, 80-kilogramową przemianę mojej problematycznej osobowości. co prawda nie jestem jeszcze pewna, kim dokładnie chciałabym być, ale przecież nie od razu Frankensteina zmontowano.

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE: perfect timing, motherfucker!

nigdy nie zrozumiem tego fenomenu. ilekroć postanowię, że oto teraz-zaraz-natychmiast idę na całość: wdrażam dietę, codzienne treningi i resztę konkretów mój organizm wykonuje przedziwną woltę, która ociera się o majstersztyk autosabotażu i sygnalizuje mi, że oto… taaaa-daaam! powitajmy grypę! galopujące osłabienie, smarki do pasa, ból głowy, gardła i mięśni. ale oczywiście jak chcesz, to wdrap

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE: mała syrenka i kanibalizm

kwestia odchudzania leży mi na sercu oraz w jego bezpośredniej okolicy, dlatego też za radą Ali postanowiłam skurczyć objętość mojego żołądka, wykorzystując do tego celu… sardynki. albo szprotki. no te rybie mikrusy w małych puszeczkach, wiecie. przepis jest prosty: małą puszkę rybek zjadamy rano z dodatkiem zieleniny. nie czujemy głodu do godziny 14.00, kiedy to

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE: na sucho to nawet trawa nie rośnie

poranny urobek orbitrekowy z pustym żołądkiem okazał się totalną porażką. nie wiem, skąd u rozmaitych “specjalistów” pomysł treningów na czczo? że niby będę spalać więcej tłuszczu? czy spalać się? bo różnica jest zasadnicza. brak paliwa skutkuje u mnie wydolnością na poziomie zero, zadyszką, zawrotami głowy – mimo wypicia w trakcie 1,5l wody mineralnej – oraz

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE: dzień 15-19 || wyższa matematyka

przeprosiłam się z orbitrekiem i nakurwiam, nakurwiam, nakurwiam. chciałabym użyć jakiegoś elegantszego czasownika, ale żaden inny nie przychodzi mi do głowy, więc musicie mi wybaczyć. tym bardziej, że każde z moich zderzeń z rzeczywistością jest brzydkie i bolesne – i tak coś, co na filmikach motywacyjnych miało wyglądać tak: u mnie niestety wygląda tak: i

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE – dni 4 – 13 czyli: Teraz będzie po mojemu!

jasne, że nie warto “poprzestawać na małym”, ale na litość boską! – od czegoś trzeba zacząć… zazwyczaj od zera, od niczego, od stanu ruiny i opłakania. i pomału, kawałek po kawałku, chwila po chwili – wspinać się coraz wyżej i wyżej, choćby to był jeden pieprzony centymetr dziennie, dwadzieścia jeden gram, pół mililitra, trzy minuty

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE – dzień 03 – piątek, 10.01.2014: fucked up.

CHALLENGE:        KRÓL IMPREZY & MISTRZ OGŁADY TOWARZYSKIEJ LEVEL:       MASTER iść na imprezę do Sąsiadów w stanie głębokiego PMS’u, siedzieć dwie godziny z gnuśną miną, a następnie wpierdolić dzieciom Gospodarzy wszystkie czekoladki adwentowe… no cóż, zupełnie jak w “Sensacjach XX wieku” – to był zwykły dzień, nic nie zapowiadało wieczornej

Czytaj więcej »

ODCHUDZANIE – dzień 01 – środa, 08.01.2014: chcę umrzYć.

słowo się rzekło – prosiaczek u płota: czyli odchudzam się! długo się zastanawiałam, którą z dostępnych metod wybrać – a musicie wiedzieć, że przetestowałam ich wiele i żadna (z moich ulubionych) nie działa!   w końcu po długim namyśle wybrałam opcję “5 posiłków dziennie + odrobina ruchu”   i oto zaczynam! owszem, po raz kolejny, łudząc

Czytaj więcej »

rolowanie blanta na bekstejdżu

wturlałam się dziś rano na wagę i… 80kg jak w pysk strzelił! fakinszit-kurwa, pierogi, makowiec, wiśniówka, pigwówka, whisky, japierdolę. aktualnie moje odchudzanie to jest śmiech na sali i rolowanie blanta na bekstejdżu. dlatego w naszym porządnym mieszczańskim domu pojawił się orbitrek, na którym zamierzam bić wszelkie rekordy świata celem zostania miss fitness. ścieżkę dźwiękową macie TUTAJ 

Czytaj więcej »

roztrzepane kobiety potrzebują ciągłej podniety…

oczywiście, że nadal się odchudzam, dbam, pilnuję i takie tam – nie jem słodyczy, pszenicy i tysiąca innych rzeczy, ale faktem jest, że ostatnimi tygodniami tyle się działo (także w mojej głowie), iż jakoś tak przestałam się dietą podniecać i zaczęłam traktować ją naturalnie, mimochodem oraz najzwyczajniej na świecie. bożesz, kurwasz, co za składnia?!! jak widać

Czytaj więcej »

każdy z nas ma bogate życie wewnętrzne…

uwaga, wrażliwi! nie czytać!     ostrzegałam.   nie od dziś wiadomo, że lubię uchodzić za osobę mega skomplikowaną o zajebiście przebogatym życiu wewnętrznym. deal with it. no ale co za dużo, to i świnia nie zje. dlatego też, analizując dogłębnie kwestię mojej diety i odnowy moralno-biologicznej, zaczęłam się ostatnio zaczytywać w fascynujących wątkach z pogranicza science-fiction, które

Czytaj więcej »

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 16 – sobota, 19.10.2013: siła woli. wola mocy. próba charakteru.

nie podejrzewałabym o to samej siebie. nie sądziłam, że dam radę. a jednak ;) z okazji urodzin naszej Prażynki – przyszywanej sąsiadki ochocko-praskiej postanowiłam iść na całość i zrobić muffiny. waniliowe z bananami i gorzka czekoladą oraz czekoladowe z Nutellą i białą czekoladą. 3/4 kostki masła roztapiamy w rondelku. przesiewamy do miski 2 szklanki mąki

Czytaj więcej »

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 15 – piątek, 18.10.2013: chcieć to móc. albo jakoś tak.

ciągle zapominam o regularności. oraz o robieniu zdjęć mojemu żarciu. nie nadaję się na mistrzynię food porn. oto przykładowe drugie śniadanko. tak naprawdę nie powinno tu być tych chlebków ryżowych, bo właśnie się dowiedziałam, że są zakazane oraz że ich dietetyczność i zdrowotność jest marketingowym bullszitem. podobnie jak pieczywa chrupkiego typu wasa. a to jest

Czytaj więcej »

Jak schudnąć 30 kg? Dlaczego w ogóle piszę blog o odchudzaniu?

Sami przyznacie, że Bałagan Zazie nie jest typowym blogiem o odchudzaniu, dietach, treningach i zdrowym stylu życia. Nie jestem dietetykiem, miłośniczką fitnessu ani entuzjastką zdrowego żywienia. Wręcz przeciwnie! Na drugie imię mam “Couch Potato”, kocham fast foody, niezdrowe przekąski, słodycze i węglowodany w każdej postaci. Do tego zmagam się z insulinoopornością oraz zaburzeniami odżywiania w postaci kompulsywnego objadania się. Mimo wszystko walczę – z nadwagą, leniwym metabolizmem, własnymi słabościami, brakiem samoakceptacji, mega kompleksami na punkcie własnego wyglądu i tysiącem wymówek na każdą okazję. Dział bloga poświęcony odchudzaniu jest autentycznym zapisem moich prób, sukcesów i porażek. Już raz mi się udało – w 2014 roku schudłam 20 kg. Niestety, nic nie trwa wiecznie, a moje znienawidzone kompulsywne jedzenie (a dokładniej: emocjonalne objadanie się w depresji, w którą popadłam na przełomie 2017/2018 po rozpadzie 10-letniego związku) znów dało o sobie znać. Moja waga na początku 2019 roku wynosi równe 100 kg. Rachunek jest prosty: tym razem muszę schudnąć 35 kg. Wierzę, że – mimo mojego emocjonalnego uzależnienia od jedzenia – jest to możliwe i że znów mi się uda. Na blogu zamieszczam zarówno zasady moich diet odchudzających i planów żywieniowych, materiały poświęcone motywacji i psychodietetyce, notatki dotyczące mojej własnej pracy z książkami o odchudzaniu i programami terapeutycznymi, a także Dzienniczek Odchudzania, w którym zapisuję wszystko, co jest w moim dietetycznym jadłospisie (oraz poza nim – w postaci nieplanowanych przekąsek i jedzeniowych grzeszków).

Od czego zacząć odchudzanie? Jaką dietę wybrać?

Wielu dietetyków twierdzi, że w zasadzie każda dieta odchudzająca działa – pod warunkiem, że jest stosowana! Na początek – wybierz którąkolwiek i obserwuj, co się będzie działo, jak zareaguje nie tylko Twój żołądek, ale i Twoja głowa. Od czego zacząć dietę odchudzającą? Według mnie, a piszę to na podstawie własnych doświadczeń, dobrze jest zacząć od detoksu – czyli oczyszczenia organizmu z toksyn i wszystkiego, czym do tej pory się truliśmy. Dlaczego? Chociażby dlatego, żeby przerwać to błędne koło i samonapędzającą się machinę wzajemnie warunkujących się zachowań. Jest mi źle, więc się objadam, szukając pocieszenia w żarciu. Tyle, że endorfinowy komfort i złudne ukojenie trwają tylko chwilę, bo zaraz pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie winy, niechęć do samego siebie i już narasta w nas kolejny dyskomfort, który będzie trzeba czymś ukoić. To nie minie, nie skończy się samo z siebie. Trzeba to przerwać. What’s your poison? Zrób detoks od cukru, pomyśl o tym, jak odstawić laktozę i produkty mleczne, wypróbuj detoks jaglany, albo spróbuj zrezygnować z glutenu? Zrób cokolwiek, byleby Twój organizm odczuł diametralną zmianę w porównaniu z dotychczasowym sposobem żywienia. Jeśli masz nadwagę lub cierpisz na otyłość, to jesteś żywym dowodem na to, że główna rzecz, której szukasz w życiu to… przyjemność, święty spokój, uciekanie od problemów i unikanie konfrontacji. Tymczasem odchudzanie, takie prawdziwe skuteczne odchudzanie, nie jest ani przyjemne, ani spokojne, ani bezproblemowe. Nie możesz dłużej unikać starcia z samym sobą i zmierzenia się ze swoimi demonami. Więc jeśli masz do zrzucenia 20 czy 30 kg, to sorry, ale nie wystarczy zrezygnować z ziemniaczków, chlebka z masłem, czekoladki czy chipsów w nadziei, że “jakoś samo pójdzie”. Zamiast tego czeka Cię cholernie ciężka praca nad przebudowaniem nie tylko swojego codziennego jadłospisu, ale przede wszystkim tego, co siedzi w Twojej głowie.