Poprzedni
Następny

don’t miss u anymore

środa, 14 sierpnia 2019, dwie minuty po północy – wiedziona dziwnym i niespodziewanym impulsem – puszczam głośno w słuchawkach piosenkę, która przez ponad 10 lat była dla mnie tylko twoja. przypisałam ją do ciebie zbyt mocno i zbyt pochopnie, tak jak wszystko inne. …cause you look wicked in scanty clothes,

Czytaj więcej »

pod foliową czapeczką Zazie

[dla niezorientowanych:  definicję „foliowej czapeczki” znajdziecie tutaj] O tym, że z natury bliżej mi do najbardziej absurdalnych niż logicznie racjonalnych skojarzeń, wiem od dawna [możecie o tym przeczytać TUTAJ]. Jednak ubiegłej nocy po raz kolejny przekonałam się, jak daleko sięgają macki mojej wyobraźni. Otóż. Siedzę ja sobie przy moim wiekowym

Czytaj więcej »

Odchudzanie Zazie – aktualizacja

Od niemal 3 miesięcy ważę jakieś ±76kg i dalej waga nie chce drgnąć. Chyba nawet wiem, dlaczego. Po pierwsze: zapewne zaliczam odchudzaniową fazę plateau. Po drugie: moje zaburzenia jedzenia (o podłożu emocjonalnym) mają aktualnie wręcz wymarzone warunki, by rozwijać się szybko i bujnie. Po trzecie: mój organizm nieźle dostał po

Czytaj więcej »

Kolorowy plasterek na ropiejącej ranie.

Bądźmy szczerzy: w tym sezonie, mimo obietnic poprawy, również nie zasłużyłam na tytuł “blogerki roku”, jako że częstotliwość moich wpisów oraz obecność w social mediach – pod szyldem Zazie – była mocno ograniczona. Powód jest błahy: nadmiar roboty i brak czasu, a przede wszystkim uporczywe unikanie trudnych tematów, które domagały

Czytaj więcej »

podróż za jeden… rozstrój nerwowy

??️Jeśli jesteś przemęczona, osłabiona i generalnie o krok od załamania nerwowego☠️?, powiem Ci teraz, co najlepiej zrobić w tej sytuacji. ? ??Otóż wybierz się w podróż pociągiem do Wrocławia ze swym nieogarniętym?‍♂️ Towarzyszem Życia i ??dwoma mopsimi małpiszonami. ?Celuj w pociąg, który rusza bladym świtem, a zamiast się wyspać –

Czytaj więcej »

bazgroł

Siedzę sobie z boku i patrzę na wszystko, co się wydarza. A dzieje się dużo, szybko, i chaotycznie. Jakiś czas temu chciałam zakończyć pisanie bloga, zamknąć to miejsce na cztery spusty i zaorać czasoprzestrzeń. Odwlekałam to jednak z dnia na dzień, aż w końcu uznałam, że nie: że będę żałować,

Czytaj więcej »

schizma

Sącząc poranną kawkę, włączasz fejsbuczka, scrollujesz od niechcenia i wtem… widzisz fotkę swojego Exa (skądinąd obecnego tu na blogu w notkach sprzed lat – tak, tak, to niejaki K.) odzianego w zdobne szaty cerkiewne przed kapiącym od złota ołtarzem, jak z pokorą przyjmuje święcenia diakońskie.   To nie to, że

Czytaj więcej »