Blog o nawracającej depresji i upartych próbach wychodzenia z niej, o poszukiwaniu motywacji do działania i sposobów na radzenie sobie z codziennością

Są dni, kiedy czuję się gorzej. Albo po prostu źle. Wydaje mi się wtedy, że dni, w które czuję się lepiej albo po prostu dobrze – nie istnieją. I tak naprawdę nigdy nie istniały. I istnieć nie będą. Nauczyłam się jednak, aby w takich momentach nie traktować siebie zbyt serio, nie wierzyć sobie ani przez chwilę, nie stawiać pod ścianą i nie odbierać nadziei… [czytaj dalej]

I can move in the right direction

uparcie przywracam się do życia. reanimuję. resuscytuję. sama sobie głowę podtrzymuję. wkurwia mnie własna słabość. oraz przewlekłość tego stanu. a także nikłe szanse na wyeliminowanie raz na zawsze problemu depresji, obsesji i deficytów uwagi. będę się z tym pierdolić aż do później starości, kiedy to pewnie chwyci mnie alzheimer i odlecę mentalnie na inna planetę,

Czytaj więcej »

punkt wybicia. odbicia. dobicia.

pozbierać się. pomalować pazury. chociaż u jednej ręki. dokończyć tekst. zamknąć projekt. wysłać. odznaczyć, że zrobione. zrobić kreski na powiekach. iść do lekarza na ósmą rano. zwiększyć dawkę. kupić żywicę. epoksydową lub akrylową. ale zastanowić się najpierw. przemyśleć. wyczyścić buty. odpisać na zaległe maile i zamówienia. nie reagować na zaczepki. uspokoić się. wziąć głęboki oddech.

Czytaj więcej »

figure it out

już wiem. potrzebny mi jest system. schemat. rygor. rutyna. stabilne rusztowanie dnia, niewzruszony maszt, na którym będę mogła rozpinać te swoje szmaty, którymi zazwyczaj powiewam w amoku, dramie, chaosie i zgiełku. szaloną corridę zamienić na sznur schnącego prania. rollercoaster na nudę. nieprzewidywalność na powtarzalność. impulsywność na upierdliwą analizę. od czego zacząć. wiem. od wyspania się.

Czytaj więcej »

autosabotaż

ogarnął mnie absolutnie bezpodstawny smutek, znużenie i apatia. próbuję się przed tym bronić wszelkimi możliwymi sposobami. całe szczęście, że nie muszę dzisiaj nikogo oglądać. będę milczeć przez cały dzień. usiłuję także powstrzymać się od przeżywania cudzego lęku i cierpienia. to dla mnie zbyt wiele. owszem, skrajny egoizm, wiem. ale nie mogę po raz kolejny zatracić

Czytaj więcej »

z ciemności w słońce. z ciszy w krzyk.

często rozmawiam z moim lekarzem, jak to możliwe, że mojej pasji życia i ADD towarzyszy nerwica natręctw i depresja. dlaczego energię i radość dręczy chaos, lęk i niemoc. miotam się pomiędzy biegunami, każdy z nich zaliczając po kilka, kilkanaście razy dziennie. okazuje się, że to osobliwe połączenie – choć niezbyt częste – jest charakterystyczne dla

Czytaj więcej »

si la muerte

nie mieć siły do życia to ciężki grzech. chyba nawet śmiertelny.  zastanawiam się, czemu żyję. i czuję się winna. jest mi po prostu głupio.     if death… if death comes and asks for me do me a favor and tell it to come back tomorrow because my debts haven’t been canceled nor have I finished

Czytaj więcej »

money don’t matter 2 night

a poza tym byłam w lublinie na konsultacji. od 4 dni oprócz serotoniny hamujemy także wychwyt zwrotny noradrenaliny. jest lepiej. usiadłam do pracy. nadganiam zaległości. ponadto rozstałam się z moim księgowym, który od 20 miesięcy źle naliczał składki mojego ubezpieczenia, przez co naraził mnie na 9.000 zł (słownie: dziewięć tysięcy złotych) długu w ZUSie. jeśli

Czytaj więcej »

Zazie wychodzi na prostą [002]: zacząć dzień

wstałam o 7.00 po 6 godzinach snu. bez koszmarów. nie jest źle. krzywiąc się niemiłosiernie, zjadłam owsiankę i usiadłam do pracy. jest mi znośnie, więc muszę to wykorzystać i wyrobić jak najwięcej dziennego limitu roboty. po południu jedziemy do lublina na konsultację. jeszcze wczoraj nie chciałam, ale dostałam w łeb i jednak chcę. chcę chcieć.

Czytaj więcej »

Zazie wychodzi na prostą [001]: nabrać powietrza, zatrzymać, nie oddychać, wypuścić…

zmusiłam się do wyjścia z domu. z muzyką na uszach ruszyłam w miasto. w opadających spodniach, bezmyślnie odsłaniających nerki, dałam się wysmagać po dupie jesiennemu wiatrowi. wyciągnęłam telefon i zaczęłam pstrykać, obrabiając potem zdjęcia w moich najekstrasiejszych darmowych appkach androidowych. muszę się czymś bawić. zawsze i wszędzie. coś czytać, dłubać, pstrykać, pisać, kombinować. inaczej zaczynam

Czytaj więcej »

Zazie wychodzi na prostą [cz. 000] – wstęp

patrzcie, jaki miły różowy blog z mnóstwem obrazków, gadżetów i słodkości. cała ja! jestem urocza, zabawna i mam cudowną dziewczynę, kochane mopsiki i ładne laleczki. oprócz tego mam ADHD, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i epizody depresji. jestem organicznie smutna. czasem jest mi ciężko skupić się na pracy i codziennych obowiązkach. nie radzę sobie z rzeczywistością. ważę 76

Czytaj więcej »

tysiąc niezawodnych sposobów na chandrę, depresję i niemoc życiową

oczywiście nadal zamierzam być super-ekstra-zadowolona-z-życia, ale pomyślałam sobie, że może przy okazji warto byłoby wyjść z depresji, co nie?   20 mg escitalopramu dziennie nie pomaga. może gorące mleko? kąpiel w pianie? film o miłości? tulenie mopsów? maseczka na twarz? seks? czekolada? dużo czerwonego wina? mycie okien? telefon do przyjaciela? co wam pomaga na depresję,

Czytaj więcej »

ja, kochanie, chcę mieć wszystko…

Nie mów mi: „Bądź realistką” Ja, kochanie, chcę mieć wszystko!   nie słucham nikogo, wiem swoje, pędzę na oślep z rozwianym włosem, trzydzieści centymetrów ponad chodnikami. jak spadam, to z wysoka i prosto na twarz. osiągam dno w wielkim stylu, z towarzyszeniem orkiestry dętej i ślicznej sekcji rytmicznej. dziś po raz kolejny wpakowałam się w kłopoty,

Czytaj więcej »

never let me down again

no dobra, histeria ze smarkiem na klawiaturze i zgrzytaniem zębami o monitor już dzisiaj była, to teraz powolutku i na spokojnie: zrobiłam sobie kawę, przetarłam stoliczek, przeczesałam nieumytą grzywkę, wzięłam głęboki oddech i powiedziałam to na głos: – otóż, droga Olgo, musisz wiedzieć, że spierdoliłaś w wielkim stylu kilka naprawdę ważnych rzeczy, masz je tu

Czytaj więcej »

I don’t belong here

When you were here before, couldn’t look you in the eye. You’re just like an angel, your skin makes me cry. You float like a feather, in a beautiful world I wish I was special, you’re so fucking special. nie mam już siły na to wszystko.  But I’m a creep, I’m a weirdo. What the

Czytaj więcej »

Mein liebster Feind

sny mam coraz gorsze, coraz cięższe, coraz straszniejsze. pełne bólu, przemocy i upokorzenia. pogrążam się. obmyślam pokutę. sama dla siebie jestem największym i najokrutniejszym wrogiem.   you throw stones.  can you see that I am human, I am breathing? but you don’t give a damn. can you feel my heart is beating? can you see the

Czytaj więcej »

you might as well keep dancing if you’re not gonna run

  albo dopadło mnie jesienne przesilenie, albo naprawdę przesadziłam z robotą. od tygodnia dzień w dzień siedzę po nocach, śpię po 4 godziny na dobę, weekendów ostatnio nie miewam. chyba się nieco zmęczyłam. odpocznę dopiero koło czwartku. albo i nie odpocznę, tylko wezmę kolejne zlecenia. znacie coś dobrego na wzmocnienie? przybór energii i sił witalnych?

Czytaj więcej »

strzelaj albo emigruj (wewnętrznie)

I tip on alligators and little rattle snakers but I’m another flavor – something like a terminator ain’t no equivocating – I fight for what I believe why you talkin’ bout it? nigdy nie byłam miss publiczności ani najmilszą uczennicą w klasie. nie oczekujcie ode mnie zbyt wiele ;) nie mam ochoty na polityczną poprawność,

Czytaj więcej »

jak ekspresowo posprzątać mieszkanie i zawiesić łyżkę na nosie

dwa tygodnie nieobecności w domu poprzedzone okresem ostrego zapieprzu robią swoje: nasze mieszkanie pod koniec sierpnia wyglądało jak – nie przymierzając – lej po bombie. bałagan to jedno: fruwające wszędzie ciuchy, książki, papiery, ścinki materiałów, miniaturowe mebelki, dziesiątki lalek i kolekcjonowanych przeze mnie pierdół, mopsie kłaki i kubki po herbacie. ale czarna podłoga – to

Czytaj więcej »

Lady Luck, I need a little light

wiecie, co? podwoiłam dawkę escitalopramu. sama. i… nic nie wybuchło! jest lepiej. jest dużo lepiej. po trzech tygodniach balansowania na granicy łez z byle powodu – z apogeum w dniu, kiedy umówiona na pracowe spotkanie, najpierw wpakowałam się w korek, potem pomyliłam autobusy, a potem rozpłakałam się na środku ulicy i chciałam wracać do domu,

Czytaj więcej »