Blog o nawracającej depresji i upartych próbach wychodzenia z niej, o poszukiwaniu motywacji do działania i sposobów na radzenie sobie z codziennością

Są dni, kiedy czuję się gorzej. Albo po prostu źle. Wydaje mi się wtedy, że dni, w które czuję się lepiej albo po prostu dobrze – nie istnieją. I tak naprawdę nigdy nie istniały. I istnieć nie będą. Nauczyłam się jednak, aby w takich momentach nie traktować siebie zbyt serio, nie wierzyć sobie ani przez chwilę, nie stawiać pod ścianą i nie odbierać nadziei… [czytaj dalej]

figure it out

już wiem. potrzebny mi jest system. schemat. rygor. rutyna. stabilne rusztowanie dnia, niewzruszony maszt, na którym będę mogła rozpinać te swoje szmaty, którymi zazwyczaj powiewam w amoku, dramie, chaosie i zgiełku. szaloną corridę zamienić na sznur schnącego prania. rollercoaster na nudę. nieprzewidywalność na powtarzalność. impulsywność na upierdliwą analizę. od czego zacząć. wiem. od wyspania się.

Czytaj więcej »

autosabotaż

ogarnął mnie absolutnie bezpodstawny smutek, znużenie i apatia. próbuję się przed tym bronić wszelkimi możliwymi sposobami. całe szczęście, że nie muszę dzisiaj nikogo oglądać. będę milczeć przez cały dzień. usiłuję także powstrzymać się od przeżywania cudzego lęku i cierpienia. to dla mnie zbyt wiele. owszem, skrajny egoizm, wiem. ale nie mogę po raz kolejny zatracić

Czytaj więcej »

z ciemności w słońce. z ciszy w krzyk.

często rozmawiam z moim lekarzem, jak to możliwe, że mojej pasji życia i ADD towarzyszy nerwica natręctw i depresja. dlaczego energię i radość dręczy chaos, lęk i niemoc. miotam się pomiędzy biegunami, każdy z nich zaliczając po kilka, kilkanaście razy dziennie. okazuje się, że to osobliwe połączenie – choć niezbyt częste – jest charakterystyczne dla

Czytaj więcej »

si la muerte

nie mieć siły do życia to ciężki grzech. chyba nawet śmiertelny.  zastanawiam się, czemu żyję. i czuję się winna. jest mi po prostu głupio.     if death… if death comes and asks for me do me a favor and tell it to come back tomorrow because my debts haven’t been canceled nor have I finished

Czytaj więcej »

money don’t matter 2 night

a poza tym byłam w lublinie na konsultacji. od 4 dni oprócz serotoniny hamujemy także wychwyt zwrotny noradrenaliny. jest lepiej. usiadłam do pracy. nadganiam zaległości. ponadto rozstałam się z moim księgowym, który od 20 miesięcy źle naliczał składki mojego ubezpieczenia, przez co naraził mnie na 9.000 zł (słownie: dziewięć tysięcy złotych) długu w ZUSie. jeśli

Czytaj więcej »

Zazie wychodzi na prostą [002]: zacząć dzień

wstałam o 7.00 po 6 godzinach snu. bez koszmarów. nie jest źle. krzywiąc się niemiłosiernie, zjadłam owsiankę i usiadłam do pracy. jest mi znośnie, więc muszę to wykorzystać i wyrobić jak najwięcej dziennego limitu roboty. po południu jedziemy do lublina na konsultację. jeszcze wczoraj nie chciałam, ale dostałam w łeb i jednak chcę. chcę chcieć.

Czytaj więcej »

Zazie wychodzi na prostą [001]: nabrać powietrza, zatrzymać, nie oddychać, wypuścić…

zmusiłam się do wyjścia z domu. z muzyką na uszach ruszyłam w miasto. w opadających spodniach, bezmyślnie odsłaniających nerki, dałam się wysmagać po dupie jesiennemu wiatrowi. wyciągnęłam telefon i zaczęłam pstrykać, obrabiając potem zdjęcia w moich najekstrasiejszych darmowych appkach androidowych. muszę się czymś bawić. zawsze i wszędzie. coś czytać, dłubać, pstrykać, pisać, kombinować. inaczej zaczynam

Czytaj więcej »

Zazie wychodzi na prostą [cz. 000] – wstęp

patrzcie, jaki miły różowy blog z mnóstwem obrazków, gadżetów i słodkości. cała ja! jestem urocza, zabawna i mam cudowną dziewczynę, kochane mopsiki i ładne laleczki. oprócz tego mam ADHD, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i epizody depresji. jestem organicznie smutna. czasem jest mi ciężko skupić się na pracy i codziennych obowiązkach. nie radzę sobie z rzeczywistością. ważę 76

Czytaj więcej »

tysiąc niezawodnych sposobów na chandrę, depresję i niemoc życiową

oczywiście nadal zamierzam być super-ekstra-zadowolona-z-życia, ale pomyślałam sobie, że może przy okazji warto byłoby wyjść z depresji, co nie?   20 mg escitalopramu dziennie nie pomaga. może gorące mleko? kąpiel w pianie? film o miłości? tulenie mopsów? maseczka na twarz? seks? czekolada? dużo czerwonego wina? mycie okien? telefon do przyjaciela? co wam pomaga na depresję,

Czytaj więcej »

ja, kochanie, chcę mieć wszystko…

Nie mów mi: „Bądź realistką” Ja, kochanie, chcę mieć wszystko!   nie słucham nikogo, wiem swoje, pędzę na oślep z rozwianym włosem, trzydzieści centymetrów ponad chodnikami. jak spadam, to z wysoka i prosto na twarz. osiągam dno w wielkim stylu, z towarzyszeniem orkiestry dętej i ślicznej sekcji rytmicznej. dziś po raz kolejny wpakowałam się w kłopoty,

Czytaj więcej »

never let me down again

no dobra, histeria ze smarkiem na klawiaturze i zgrzytaniem zębami o monitor już dzisiaj była, to teraz powolutku i na spokojnie: zrobiłam sobie kawę, przetarłam stoliczek, przeczesałam nieumytą grzywkę, wzięłam głęboki oddech i powiedziałam to na głos: – otóż, droga Olgo, musisz wiedzieć, że spierdoliłaś w wielkim stylu kilka naprawdę ważnych rzeczy, masz je tu

Czytaj więcej »

I don’t belong here

When you were here before, couldn’t look you in the eye. You’re just like an angel, your skin makes me cry. You float like a feather, in a beautiful world I wish I was special, you’re so fucking special. nie mam już siły na to wszystko.  But I’m a creep, I’m a weirdo. What the

Czytaj więcej »

Mein liebster Feind

sny mam coraz gorsze, coraz cięższe, coraz straszniejsze. pełne bólu, przemocy i upokorzenia. pogrążam się. obmyślam pokutę. sama dla siebie jestem największym i najokrutniejszym wrogiem.   you throw stones.  can you see that I am human, I am breathing? but you don’t give a damn. can you feel my heart is beating? can you see the

Czytaj więcej »

you might as well keep dancing if you’re not gonna run

  albo dopadło mnie jesienne przesilenie, albo naprawdę przesadziłam z robotą. od tygodnia dzień w dzień siedzę po nocach, śpię po 4 godziny na dobę, weekendów ostatnio nie miewam. chyba się nieco zmęczyłam. odpocznę dopiero koło czwartku. albo i nie odpocznę, tylko wezmę kolejne zlecenia. znacie coś dobrego na wzmocnienie? przybór energii i sił witalnych?

Czytaj więcej »

strzelaj albo emigruj (wewnętrznie)

I tip on alligators and little rattle snakers but I’m another flavor – something like a terminator ain’t no equivocating – I fight for what I believe why you talkin’ bout it? nigdy nie byłam miss publiczności ani najmilszą uczennicą w klasie. nie oczekujcie ode mnie zbyt wiele ;) nie mam ochoty na polityczną poprawność,

Czytaj więcej »

jak ekspresowo posprzątać mieszkanie i zawiesić łyżkę na nosie

dwa tygodnie nieobecności w domu poprzedzone okresem ostrego zapieprzu robią swoje: nasze mieszkanie pod koniec sierpnia wyglądało jak – nie przymierzając – lej po bombie. bałagan to jedno: fruwające wszędzie ciuchy, książki, papiery, ścinki materiałów, miniaturowe mebelki, dziesiątki lalek i kolekcjonowanych przeze mnie pierdół, mopsie kłaki i kubki po herbacie. ale czarna podłoga – to

Czytaj więcej »

Lady Luck, I need a little light

wiecie, co? podwoiłam dawkę escitalopramu. sama. i… nic nie wybuchło! jest lepiej. jest dużo lepiej. po trzech tygodniach balansowania na granicy łez z byle powodu – z apogeum w dniu, kiedy umówiona na pracowe spotkanie, najpierw wpakowałam się w korek, potem pomyliłam autobusy, a potem rozpłakałam się na środku ulicy i chciałam wracać do domu,

Czytaj więcej »

summertime sadness, czyli: koniec balu, panno lalu

pociemniało. zagrzmiało. obwieściło wszem i wobec koniec lata. oto apokalipsa i wygnanie z raju. nie chcę tak bardzo, że gotowa jestem iść w tę burzę jesienną i własnym ciałem powstrzymać jej napór.     koniec balu, panno lalu. księżniczka pojechała do pałacu i dostała jeszcze większej depresji. ot, paradoks jednostki chorobowej F33.1      

Czytaj więcej »

nic wielkiego.

nie mam siły. na nic. chciałabym się poddać, ale to przecież nie w moim stylu. muszę przeczekać. przeczekać i utrzymać się na powierzchni. póki co nie odpisuję na maile, smsy i wiadomości – to nie dlatego, że mam was gdzieś albo że leżę już nieprzytomna z głową w piecyku gazowym. nie odzywam się, bo nie mam

Czytaj więcej »