Blog o nawracającej depresji i upartych próbach wychodzenia z niej, o poszukiwaniu motywacji do działania i sposobów na radzenie sobie z codziennością

Są dni, kiedy czuję się gorzej. Albo po prostu źle. Wydaje mi się wtedy, że dni, w które czuję się lepiej albo po prostu dobrze – nie istnieją. I tak naprawdę nigdy nie istniały. I istnieć nie będą. Nauczyłam się jednak, aby w takich momentach nie traktować siebie zbyt serio, nie wierzyć sobie ani przez chwilę, nie stawiać pod ścianą i nie odbierać nadziei… [czytaj dalej]

ghost in the shell

nie rozumiem, dlaczego wrodzona polska smuta i bliżej niezidentyfikowane poczucie winy każe nam żałować za grzechy minionego roku i obiecywać poprawę w tym nadchodzącym, z dnia na dzień narzucając nam sztywne ramy i wszelką wstrzemięźliwość. przecież zabawa dopiero się zaczyna! tymczasem zdecydowanie bliżej mi do karnawału w Rio niż solennych noworocznych postanowień i słowiańskich pobożnych

Czytaj więcej »

lovelock.

rzeczywistość wessała mnie bez reszty, mam energię, mam sny, wszystko wodzi mnie na pokuszenie oraz za nos, wprost na manowce. ale jest dobrze. nawet bardzo. paroksetynę zmniejszyłam do 20 mg. niestety nie chudnę, zatrzymałam się. zabałaganiłam dietę. nie szkodzi, przecież i tak każdego dnia zaczynam samą siebie od początku.   to co do pojęcia trudne

Czytaj więcej »

w pogoni za fazą REM. just give me sugar.

po kolejnej nieprzespanej nocy podkurwiłam się już nie na żarty – no bo co to ma być, do jasnej cholery?! czy ja wyglądam jakbym miała czas i siłę na takie zabawy?! gonitwo myśli, spierdalaj. z tej całej rozpaczy włamałam się do Sydowego opakowania krówek i zapodałam sobie mega wielkiego cukrowego szota. spektakularna porażka. przez resztę

Czytaj więcej »

wsobność.

aktualnie nie mam nic do napisania, bo się miotam. wściekle. kiedy wewnętrzne ciśnienie wzrasta do poziomu alarmowego – przestaję spać. a jeśli nawet zasnę, to krzyczę. jest mi gorąco. skronie pulsują pod opuszkami palców, zwierzę próbuje się wydostać. tylko spokojnie. bez emocji. sytuacja jest do opanowania. aplikuję sobie rozpaczliwe dawki ziółek, magnezu i witaminy B6.

Czytaj więcej »

zmiany, zmiany, zmiany. oraz stare śmieci.

a teraz konkretnie, po żołniersku i bez pensjonarskich metafor pełzających po “zamkniętych na głucho pokojach” – mówię, co następuje: blog Zazie zostaje. nie po to przez 11 lat nakurwiałam noteczki, obrazeczky i fidrygałki, żeby teraz zejść z pola bitwy i kurcgalopem uciekać przez krzaki oraz knieje, bo się panience fejsbuczek przestał podobać i gromadne bicie

Czytaj więcej »

nikogo nie ma w domu!

przepraszam, że tak bez słowa ostrzeżenia zrobiłam bloga na szaro. i na cztery spusty. mało elegancko, ale bardzo w moim stylu. ona miała dość, więc ona wyszła. trzasnąwszy drzwiami, strąciwszy wazon i niechcący stłukłszy żyrandol. nie, bez sensacji, nikt mnie na blogusiu czy fejsbuniu nie obraził, nikt mnie nie dotknął, nie uszczknął, mi nie zrobił

Czytaj więcej »

higiena gałki ocznej

jest bardzo, bardzo ważna. naprawdę. zwłaszcza jeśli używamy tuszu do rzęs i eyelinera, którym rysujemy sobie kocie oczy, kreskę kleopatry oraz inne esy-floresy. w celu właściwej higieny gałki ocznej codziennie używajmy płynu micelarnego, a raz na jakiś czas – własnych łez. obficie, nie żałujmy ich sobie. są za darmo. ciecz łzowa jest substancją nawilżającą, oczyszczającą

Czytaj więcej »

nie dla idiotki byle półśrodki

strzelaj albo giń. kochaj albo spierdalaj. wszystko albo nic. smutek i euforia. udręka i ekstaza. stupor i gonitwa myśli. gra na wielu bębenkach i operowanie skrajnościami to moja specjalność. nie rozumiem, dlaczego myśląc o innych, potrafię się wczuć w sto tysięcy odcieni szarości i emocjonalnych stanów pośrednich, natomiast samą siebie postrzegam wyłącznie w czerni i

Czytaj więcej »

our princess is in another castle

    pamiętaj, Olga, w depresję i obłęd nie popada się z dnia na dzień. tym razem zorientujesz się, że nadchodzi i zdążysz ją w porę powstrzymać, staniesz jej w poprzek, zareagujesz, odepchniesz kopniakiem z półobrotu, strzelisz w mordę, będziesz szybsza… – pocieszam się od kilku dni, zaliczając lekką panikę na myśl o swojej metryce,

Czytaj więcej »
35 urodziny Zazie w Posłańcu Uczuć Glogera 6 na Starej Ochocie

it’s my party and I’ll cry if I want to…

– już? mogę zaczynać?!   khe… khem… jako Niespecjalnie Piękna, lecz Bardzo Nieśmiertelna Królewna Syrenka Nindża z tego oto miejsca pod moim ulubionym śmietnikiem na Starej Ochocie, skąd czerpię nieskończoną moc inspiracji i wzruszeń estetycznych  – z okazji mych 35 urodzin uroczyście dziękuję Mamie i Tacie, Babciom i Dziadkom, mleku w proszku Bebiko oraz Vibovitowi,

Czytaj więcej »
sposoby na bezsenność, nie mogę spać, problemy z zaśnięciem, leki i suplementy nasenne, akupresura na sen

łóżkowe nieprzyjemności, czyli rzecz o bezsenności

statystycznie spędzamy w łóżku ⅓ życia. śpiąc. kochając się. leżąc. płynąc. na falach wolnych o amplitudzie powyżej 75 μV. w fazie nREM. i w fazie REM. w fazie podniecenia. fazie pobudzenia. fazie plateau. orgazmu i odprężenia. w fazie snu. Odpowiednia ilość snu ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Według holenderskich naukowców, co najmniej siedem godzin

Czytaj więcej »

edukacja o’Rity

przyszedł wrzesień – już jest jesień. załamanie pogody nastąpiło oczywiście z dnia na dzień, bo polski klimat nie uznaje żadnych stadiów pośrednich, ani łagodnych przejść meteorologicznych. trudno. aczkolwiek nie jest mi przykro. nienawidziłam szkoły. i nadal szczerze nienawidzę wszelkich zinstytucjonalizowanych form edukacji niższej i kształcenia ustawicznego. to było jedno wielkie i niekończące się pasmo frustracji

Czytaj więcej »

need, greed & envy

nie dziwię się, że niektórzy mi zazdroszczą. jest czego. przecież mogę sobie pozwolić na luksus depresji, relaksującą rozpacz i twórcze gapienie się w sufit. bo – rzecz jasna – nie czekają na mnie żadne długi do spłacenia, rachunki i raty kredytu hipotecznego, żadne zobowiązania zawodowe i żadni ludzie, wobec których muszę, powinnam i chcę być

Czytaj więcej »

sunburn

  jestem, obecna. ale zgłaszam nieprzygotowanie do zajęć i brak pracy domowej. przepraszam. pomilczę jeszcze chwilę, a potem wszystko opowiem, dobrze? o diecie, owsiance i kaszy jaglanej, o sprzątaniu i myciu podłogi octem, o upale i włosach, które schną w pełnym słońcu, o tym, że najpierw nie mogę spać, a potem dostaję afrykańskiej śpiączki od

Czytaj więcej »

I’m giving you such sweet nothing

  sama w domu. ogłuszam się muzyką. dopadł mnie niż. gdyż. znowu wątpię. powoli dociera do mnie, że pomimo rozpaczliwych codziennych prób zaistnienia – zawsze będę niedorzeczną obietnicą i niespełniającą się przepowienią. gdyby nie moje gabaryty – rzekłabym, że jestem ot, fraszką, błahostką, maleńkim stylistycznym lapsusem, zabawnym w formie, lecz pustym w treści. trzeba jednak

Czytaj więcej »

kaonashi

nie chce mi się gadać. nie chce mi się otwierać ust. wszystko, co powiem, wraca do mnie głuchym echem i brzmi jeszcze bardziej absurdalnie niż zazwyczaj. w tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak czekać. skrobać paznokciem w szklaną taflę, bębnić opuszkami palców, pozostawiając niewyraźne ślady, po których i tak nie sposób do mnie

Czytaj więcej »
jak schudnąć 20 kg w 3 miesiące

oh zazie, fatty boom boom!

odkąd, wraz z tegoroczną wiosną i dużą dawką paroksetyny, wyszłam z trwającej niemal rok depresji – znów zaczęłam malować oczy i rozpuszczać włosy, a kupiwszy sobie pół tuzina czarnych spodni (zdolnych pomieścić parostatek, orkiestrę dętą oraz mnie samą) oraz tyleż samo czarnych bluzek o powierzchni co najmniej spadochronu – zaczęłam także bez większych problemów wychodzić

Czytaj więcej »

chaos.zip

wszystko robię jednocześnie. sprzątam. piszę. piorę. maluję blajtowe eye-chipy. chcę wyjść. zapominam po co. wróciłam do normy. 40 mg paroksetyny trzyma mnie w pionie. mogę nawet rzec: jestem radosna. seroxatowo beztroska. nie mogę jednak pojąć czemu od zawsze uderzam w życiu albo tylko w niskie – albo wyłącznie w wysokie tony. nigdy pośrodku. nie jest

Czytaj więcej »

między słowami.

– Daj mi słowo. – Hm? – To znaczy wymyśl je dla mnie… – Ale jak to? – No wiesz, podaj mi jakieś słowo… Takie zaklęcie, które będę sobie mogła powtarzać, kiedy znów będzie źle i nie będę miała siły… – Rododendron. To jedno z moich ulubionych słów. – O, ładne. Dziękuję.     ro-do-den-dron

Czytaj więcej »

say your prayers, little one

nie, nie mam już depresji, chce mi się żyć, serio. ale kryzys zawodowy jest głęboki jak rów mariański. czemu? otóż mam pewne wyobrażenie, jak powinnam funkcjonować, pracować i działać: ile stron dziennie mam napisać, ile lalkowych ubranek uszyć, ile pomysłów wygenerować. z tego diametralnego rozdźwięku pomiędzy moimi oczekiwaniami a możliwościami rodzi się frustracja, która żre mnie

Czytaj więcej »