Blog o nawracającej depresji i upartych próbach wychodzenia z niej, o poszukiwaniu motywacji do działania i sposobów na radzenie sobie z codziennością

Są dni, kiedy czuję się gorzej. Albo po prostu źle. Wydaje mi się wtedy, że dni, w które czuję się lepiej albo po prostu dobrze – nie istnieją. I tak naprawdę nigdy nie istniały. I istnieć nie będą. Nauczyłam się jednak, aby w takich momentach nie traktować siebie zbyt serio, nie wierzyć sobie ani przez chwilę, nie stawiać pod ścianą i nie odbierać nadziei… [czytaj dalej]

krajobraz po bitwie

no dobra, różowy orzeł wylądował i pewnie stopi się w majowym słońcu na słodko-mdłą magmę, tymczasem ja, mili państwo, dopiero mam zamiar się przelecieć. a raczej odbić od dna, na którym się znalazłam przez swoje liczne zaniechania ostatnich miesięcy. wychodzę z depresji bogatsza o jakże cenne przemyślenia natury egzystencjalnej i doszczętnie spłukana finansowo. zaaferowana własnym niedowładem

Czytaj więcej »

hymn do maszyny mego ciała

ostatkiem sił doczołgałam się do internisty. i znów zrozumiałam, czemu co miesiąc płacę składki na prywatną służbę zdrowia. po godzinie załatwiłam wszystko: dałam się oddessać z krwi (pełna morfologia z rozmazem ręcznym, OB i CRP, parametrami wątrobowymi, nerkowymi i tarczycowymi) i moczu oraz sfotografowałam rentgenem klatkę mojego ptako-serca. Tytus Czyżewski jutro odbieram wyniki. jeśli niepokoje

Czytaj więcej »

here comes the sun

od końca zeszłego lata przez moje niebo przetoczyły się wszystkie burze i deszcze sezonu, stalowoszare wody i rozpacze jesieni, śnieżne nawałnice ciężkich myśli i sople pod paznokciami. here comes the sun, little darling. moje skrzydła wracają zza siedmiu mórz.     Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.       ↓ 

Czytaj więcej »

there’s nothing wrong

są takie chwile, kiedy paroksetyna, wenlafaksyna i reszta wszelkiego gówna po prostu nie pomaga. nie działa. i już. to są te zwykłe, codzienne chwile, w których chce nam się płakać, bo we własnym mniemaniu zostaliśmy zranieni, odtrąceni czy co tam sobie jeszcze wymyślimy. bo oczywiście nie mamy racji, o czym świat nas zaraz chętnie poinformuje

Czytaj więcej »

Nie śpię, bo trzymam się za głowę

a raczej: nie śpię, bo przytrzasnęłam sobie szyszynkę drzwiami od kredensu. kilka tygodni temu coś mi się poprzestawiało w głowie, przemeblowało i zaklinowało – skutkiem czego: przestałam spać. trzymam kredens. lub kredens trzyma mnie. w kleszczowym uścisku. Co robić, droga redakcjo? Jak żyć? Jak spać? Pomóżcie, dobrzy ludzie, napiszcie – jak śpicie, gdzie, jak długo,

Czytaj więcej »

FAQ

WordPress w telefonie złagodził nieco moją awersję do pisania. Biały pusty ekran notebooka ostatnio kojarzył mi się już tylko z dokuczliwym przymusem napisania tekstu, najlepiej dobrego tekstu, bo do takich przwyczaiłam moich klientów. Teraz jest inaczej. Od słów oddziela mnie Mariański Rów i mur z żelazobetonu, w który wstydliwie drapię obgryzionym z nerwów paznokciem. Wielogodzinne

Czytaj więcej »

last day before the world ends

przestałam już liczyć niewykorzystane szanse, zmarnowane okazje, złamane słowa, niedotrzymane obietnice, dawno przeterminowane dedlajny oraz inne zaprzepaszczone możliwości. czas przecieka mi przez palce, a przestrzeń ciężko zastyga wokół. wszyscy już pobiegli, tylko ja zagapiłam się i zostałam. tam, w tym szarym i cichym bocznym pokoju z dzieciństwa, którego okna wychodzą na ścianę sąsiedniego budynku. nie

Czytaj więcej »

ground control to major Tom

każdego dnia powinnam być gotowa do wyjścia na powierzchnię i brodzenia w rzeczywistości. bez żadnego punktu podparcia, falując w nieważkości, z przesuniętym punktem ciężkości w stronę nieokreśloności. przeraża mnie to na tyle, by zawczasu zaniechać wszystkich ruchów. i czekać. czekać, co nastąpi. siedzę ze skrzyżowanymi na piersiach rękami, patrzę na przelatujące przez moje niebo planetoidy.

Czytaj więcej »

powiewy i zaniepokojenia.

lekko i nieznacznie powiało wczoraj wiosną. wraz z niepokojem. gdyż wiosna jest jasna i prześwitująca, niczego się przed nią nie ukryje. a ja wciąż wolę się schować w ciemnych zakamarkach zimy. ryć sobie tajne korytarze pod powierzchnią szarych poranków i stukotać skrycie pod przykryciem popołudniowych ciemności. więc z ulgą powitałam dzisiejsze za-śnieże-nie. choć w moim

Czytaj więcej »

składnia. zapadnia.

Był zezowaty, nie wiodło mu się, zmarniał. Znając przyczyny, wcale nie ubolewał. Od czasu kiedy na pożegnanie z niechęcią zatrzasnął odrzwia wysokiej uczelni, która w niczym nie zaspokoiła jego wewnętrznej udręki, pozbył się wszelkich rojeń o świetnej przyszłości i urągając życzliwym przepowiedniom najbliższych i znajomych, utknął w samym sobie, skrzętnie zajęty porządkowaniem cennego zbioru: istotnych

Czytaj więcej »

forgive/forget. keep calm and go fuck yourself

ależ jestem biedna i bezdennie głupia. ależ mam zadrę w serduszku, kolec w paluszku i otwarty parasol w dupce. ależ sobie znalazłam powód do rozmyślań, roztrząsań i analiz. ależ to wszystko jest puste, pozorne i niewarte uwagi. racja. święte słowa, mario. czynię to i niniejszym postanawiam zaniechać wszelkich szkodliwych czynności myślowych. po prostu: życie to

Czytaj więcej »

Mountain Ash, Rhondda Cynon Taf

Mountain Ash – po walijsku: Aberpennar – leży w hrabstwie Rhondda Cynon Taf, hen daleko gdzieś w głębokich dolinach południowej Walii: dzikość serca, zdziczenie obyczajów, deszcz, mgła i matowa zieleń poranków.   zawsze chciałam mieć okna wychodzące na rozległą górę. po to, żeby wszystko inne wydawało się małe i nieważne.     stoję w samych skarpetkach

Czytaj więcej »

genialna epoka

Babcia i Dziadek. Basia i Zygmuś. Rozważna i Romantyczny. Zygmunt był bohaterem mojego dzieciństwa. moim idolem i najlepszym przyjacielem. rozumiał mnie jak nikt. i kochał na zabój. zawsze opowiadał mi niestworzone historie, o tym jak był łowcą tygrysów w Afryce i jednemu z nich włożył rękę głęboko do paszczy, chwycił go od środka za ogon

Czytaj więcej »

każdy sopel ma dwa końce

a Zazie ma grzywkę na pożyczkę. wysoko oprocentowaną. bez okresu karencji. przeprowadzka blogusia na nowy serwer przebiegła bez większych fajerwerków – nie nastąpiła żadna porażka, bo od czegóż mam Ukaszka – najlepszego webskiego majstra ever! :* posypało mi się co prawda trochę zdjęć, ale to dlatego, że je swego czasu po partyzancku umieściłam w złych

Czytaj więcej »

wszystko ci minie po wenlafaksynie

– czytam na forach internetowych o tym, jak po 75 mg ludzie osiągają stan życiowej euforii. ja po 225 mg ledwo wstaję z łóżka. nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że wpadłam tak głęboko. what went wrong? i kiedy? oraz dlaczego, skoro cały czas byłam na lekach? fluoksetyna, paroksetyna, escitalopram… i chuj. ot, taki

Czytaj więcej »

break my body. hold my bones.

  I’m a building jumper. roof to roof. you see me flying in the air.   czasem zastanawiam się, czy świat na mnie poczeka. i czy będę miała do czego wracać, kiedy w końcu obudzę się z tego męczącego letargu. póki co uciekam od rzeczywistości na wszystkie możliwe sposoby. jeszcze chwila i przestanę rozpoznawać znane

Czytaj więcej »

rdza.

są dni, kiedy po prostu nie umiem/nie mogę ruszyć z miejsca. wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, a mimo to siedzę oddzielona od świata grubą dźwiękoszczelną szybą. i nic nie mogę. nic. wszystko mam poukładane w głowie. niemal widzę, jak wstaję, idę, dzwonię, rozmawiam, piszę, przemieszczam się. metodycznie, od punktu a do punktu b,

Czytaj więcej »

EX MJUZG MI, it ain’t necessarily so

otóż no właśnie, niekoniecznie. mogło być – jak mawiała moja matematyczka – „zupełnie troszeczkę inaczej”. i może być nadal. david was small, but… oh my! w czasach wczesnego liceum, gdy byłam jeszcze cichą wodą, lubiłam sobie powtarzać za Dostojewskim, że uk­ry­te poczu­cie potęgi by­wa nies­kończe­nie roz­koszniej­sze niż jaw­na władza. ale – na boga! – tyle lat

Czytaj więcej »

I can move in the right direction

uparcie przywracam się do życia. reanimuję. resuscytuję. sama sobie głowę podtrzymuję. wkurwia mnie własna słabość. oraz przewlekłość tego stanu. a także nikłe szanse na wyeliminowanie raz na zawsze problemu depresji, obsesji i deficytów uwagi. będę się z tym pierdolić aż do później starości, kiedy to pewnie chwyci mnie alzheimer i odlecę mentalnie na inna planetę,

Czytaj więcej »

punkt wybicia. odbicia. dobicia.

pozbierać się. pomalować pazury. chociaż u jednej ręki. dokończyć tekst. zamknąć projekt. wysłać. odznaczyć, że zrobione. zrobić kreski na powiekach. iść do lekarza na ósmą rano. zwiększyć dawkę. kupić żywicę. epoksydową lub akrylową. ale zastanowić się najpierw. przemyśleć. wyczyścić buty. odpisać na zaległe maile i zamówienia. nie reagować na zaczepki. uspokoić się. wziąć głęboki oddech.

Czytaj więcej »