„będę ofiary składać z ciała, kruszyć duszę…”

  To wszystko, co do tej pory zwykłam robić, rozpaczliwie próbując sobie radzić z depresją, nadwagą czy licznymi ułomnościami charakteru – najkrócej można by opisać słowami Nosowskiej: będę podpalać się na placach stolic, skakać z wież kościelnych na anteny, będę się głodzić aż do śmierci z głodu, będę ofiary składać z ciała, kruszyć duszę....

Upomnienie

Posłuchaj mnie teraz uważnie, Olga: nigdy nikogo nie proś o przyjaźń, uwagę, czas, zainteresowanie, wzajemność czy zrozumienie. Przestań płakać z powodu ludzi, którzy nagle milkną, odwracają się od Ciebie wpół zdania, odchodzą, znikają. Ich prawo. Nie goń, nie śledź, nie przekonuj, że jednak jesteś coś warta i zasługujesz na trochę więcej niż cisza. Nie...

resztki

Po tylu latach życia pod narcystycznym ostrzałem i krytyczną wiwisekcją, która bez pardonu dzień w dzień rozkładała mnie na czynniki pierwsze, wpisując każdy z nich w excelową tabelkę, bezlitośnie punktując i sumując wszystko do jednego wielkiego zera – przychodzi mi stwierdzić, że zostały ze mnie jakieś marne resztki, które nijak nie składają się w...

don’t miss u anymore

środa, 14 sierpnia 2019, dwie minuty po północy – wiedziona dziwnym i niespodziewanym impulsem – puszczam głośno w słuchawkach piosenkę, która przez ponad 10 lat była dla mnie tylko twoja. przypisałam ją do ciebie zbyt mocno i zbyt pochopnie, tak jak wszystko inne. …cause you look wicked in scanty clothes, long legs like an...

Kolorowy plasterek na ropiejącej ranie.

Bądźmy szczerzy: w tym sezonie, mimo obietnic poprawy, również nie zasłużyłam na tytuł “blogerki roku”, jako że częstotliwość moich wpisów oraz obecność w social mediach – pod szyldem Zazie – była mocno ograniczona. Powód jest błahy: nadmiar roboty i brak czasu, a przede wszystkim uporczywe unikanie trudnych tematów, które domagały się spisania, lecz notorycznie...

schizma

Sącząc poranną kawkę, włączasz fejsbuczka, scrollujesz od niechcenia i wtem… widzisz fotkę swojego Exa (skądinąd obecnego tu na blogu w notkach sprzed lat – tak, tak, to niejaki K.) odzianego w zdobne szaty cerkiewne przed kapiącym od złota ołtarzem, jak z pokorą przyjmuje święcenia diakońskie.   To nie to, że się śmieję. Serio, szanuję...

Lekcja anatomii doktora Tulpa czyli: pokaż kotku, co masz w środku…

Nie po to wróciłam na bloga, żeby – przed publicznością zgromadzoną w studiu i widzami przed teleodbiornikami – łkać teatralnie nad własną niedolą wagi ciężkiej. Mam juz dość. Łkałam na ten temat przez ostatni rok w zaciszu własnej kanapy, tyjąc przy tym do rozmiarów masa-mutant, więc tę kwestię mam już gruntownie i rzewnie opłakaną,...

wprost z końca świata na jego nowy początek

W ostatnich dniach astronomicznego i kalendarzowego lata 2017 Syd powiedziała, że nie możemy dłużej być razem. Potem zapadła cisza, nastała ciemność i szybko przyszła deszczowa jesień. Od samozniszczenia ciała i pogrzebania ducha, od złych myśli i jeszcze gorszych uczynków, od bezpowrotnego pogrążenia się w czarnej rozpaczy i żałosnego kołatania do zamkniętych drzwi uchroniła mnie...

pamiętam, że kiedyś miałam bloga…

… takiego prawdziwego bloga z codziennymi notkami, fotkami i masą nieistotnych z pozoru pierdół, które czytane po latach okazywały się najważniejszymi magdalenkami moich wspomnień, milowymi kamieniami doświadczeń i kluczowymi punktami orientacyjnymi na mapie minionych lat. ostatnimi czasy zaniechałam działalności kartograficznej, skutkiem czego mam już sporą kolekcję białych plam historii, skrzętnie uzupełniany zbiór upartych przemilczeń...

Scroll to top