między lalkami a brzegiem przepaści

jasne, że nie byłabym sobą, gdybym w tak pięknych okolicznościach przyrody zapomniała o krajoznawczych potrzebach moich lalek Blythe: oto i one:  Pola (u kresu swej termicznej wytrzymałości) i Orka (radośnie podskakująca jak wróbelek na sprężynowych nóżkach) Orka:   –  Skaczmy! Skaczmy aż pęknie, załamie się i polecimy w dół i złapie nas w locie...

pomóż wiośnie – żryj śnieg!

– Nie ma szans! Tego szitu jest tu z miliard ton!!! – westchnęła zrezygnowana Pola (bo takie imię ostatecznie otrzymała od swej nowej właścicielki).  – Ja specjalnie nie zjadłam śniadania, żeby więcej mi się zmieściło! – ofiarnie zadeklarował Mały Kasztan, dziarsko przełykając pierwszą garść śniegu.   – Bue.. hue… hue… hueeee…. Trochę mdły! W...

witaj lalu w industrialu! – czyli: rarka Orka podkręca zaworka

długie zimowe wieczory, na całej połaci śnieg, święta, święta i tak zwana ludzkość w obłędzie. oraz koniec świata. a gdybym wam powiedziała, że… kaboom!!! świąt nie będzie! ani śniegu, ani  ślizgawek, ani gwiazdek, ani choinek, ani mikołajów, ani reniferów, ani nawet kevinów samych w domu i całej reszty tego białego szaleństwa!   sami przyznacie,...

na całej połaci ♥ŚNIEG♥ w przeróżnej postaci ♥ŚNIEG♥

oprócz tego dopadło i mnie. jestem chora, zasmarkana i lekko rozgorączkowana. jakkolwiek cieszę się pierwszym śniegiem, mam poważne wątpliwości co do jego trwałości. i jak zwykle Boże Narodzenie spędzimy w deszczu, szarówce i pełnoobjawowej depresji pogodowej. tymczasem cieszmy się, tarzajmy i nacierajmy śniegiem… whatever. byle do wiosny.     a tak na serio to...

w walijskim lesie już wieść się niesie, że świat calutki spowiła jesień

znalazłszy w październiku złotą polską jesień w Warszawie, Orka postanowiła w listopadzie poszukać jej na zielonych wzgórzach Walii, samą siebie mianując ekspertką od tej kontrowersyjnej pory roku… klasnąwszy plastikowymi łapkami, pogoniła nas pewnego mglistego poranka na wycieczkę krajoznawczą… bo tak. i już! nie spać! zwiedzać!   kręcąc się w kółko pomiędzy Newport, Pontypridd, Mountain Ash,...

simple life of Blythe Simply Chocolate – czyli: Rarka Orka w Newport (South Wales)

życie lalki Blythe – patrzącej na świat szeroko otwartymi oczami – pełne jest zaskakujących oczywistości, zachwycających drobnostek oraz fascynującej rutyny. świat sprzyja jej osobliwemu jestestwu o plastikowym kadłubku i dyniowatej główce. w końcu ktoś docenia tę jego lichą rzeczywistość i w codzienności znajduje nieprzebrane pokłady cudów i radości…  Oh, so many new things happening!...

Scroll to top