geografia podniebna, czyli: Orka i Kieszonkowy Atlas Chmur

odpowiedź na pytanie:  dlaczego z uporem maniaka fotografuję chmury? – znajdziecie TUTAJ ;) i tak oto kocham podniebne wycieczki i niebo malowniczo usrane barankami, zaokienne układanki przestrzenne pól i lasów oraz tysiąc światłocieni pór dnia i roku   od startu aż do lądowania siedzę przyssana niczym glonojad do szyby i chłonę sobie tę podniebną czasoprzestrzeń. tym razem...

minął wrzesień, już jest jesień…

oto złota warszawska jesień na Polu Mokotowskim: Jesień… Jesień… Jesień…  złote liście spadają z drzew  Jesień… Jesień… Jesień… dzieci liście zbierają na w-f        Jesień… Jesień… Jesień… złote liście spadają w dół  Jesień… Jesień… Jesień… Marcin znalazł tylko liścia pół       Jesień… Jesień… Jesień… za to Zosia aż cztery w...

rarka Orka w zieronych krzaczorkach

nie da się ukryć, że rarkę Orkę – której fotki z „dzieciństwa” możecie zobaczyć tutaj – uczyniłam teraz jeszcze bardziej podobną sobie samej – mnie samej –  kiedy lat miałam naprawdę niewiele. będąc małą, smutna i zamkniętą w sobie dziewczynką, spacerowałam po świecie, czyniąc w nim uparcie chaos i spustoszenie. Orka jest lepszą wersją...

Scroll to top