między lalkami a brzegiem przepaści

jasne, że nie byłabym sobą, gdybym w tak pięknych okolicznościach przyrody zapomniała o krajoznawczych potrzebach moich lalek Blythe: oto i one:  Pola (u kresu swej termicznej wytrzymałości) i Orka (radośnie podskakująca jak wróbelek na sprężynowych nóżkach) Orka:   –  Skaczmy! Skaczmy aż pęknie, załamie się i polecimy w dół i złapie nas w locie...

pomóż wiośnie – żryj śnieg!

– Nie ma szans! Tego szitu jest tu z miliard ton!!! – westchnęła zrezygnowana Pola (bo takie imię ostatecznie otrzymała od swej nowej właścicielki).  – Ja specjalnie nie zjadłam śniadania, żeby więcej mi się zmieściło! – ofiarnie zadeklarował Mały Kasztan, dziarsko przełykając pierwszą garść śniegu.   – Bue.. hue… hue… hueeee…. Trochę mdły! W...

jak fotografować padający śnieg? || SKI hi-hi-hi ‚ 2013 (cz.2)

jak nie deszcz, to śnieg. jedno lepsze od drugiego. nie wiadomo już, czy śmiać się, czy płakać. dzień przed naszym przyjazdem było załamanie pogody.  poprzedni turnus strzaskał się na heban w alpejskim słońcu.     my roztrzaskamy się o zawieje i zamiecie śnieżne.     taras gruntownie wymyty deszczem zostanie teraz pokryty kolejnymi warstwami...

Scroll to top