wprost z końca świata na jego nowy początek

W ostatnich dniach astronomicznego i kalendarzowego lata 2017 Syd powiedziała, że nie możemy dłużej być razem. Potem zapadła cisza, nastała ciemność i szybko przyszła deszczowa jesień.

Od samozniszczenia ciała i pogrzebania ducha, od złych myśli i jeszcze gorszych uczynków, od bezpowrotnego pogrążenia się w czarnej rozpaczy i żałosnego kołatania do zamkniętych drzwi uchroniła mnie Przyjaciółka, którą skrycie zwykłam nazywać Arcykapłanką.

Nigdy nie zapomnę tej Siły, która – ryjąc we mnie mądrze i łagodnie, głęboko i boleśnie – przeprowadziła mnie z jednego krańca życia na drugi: wprost z końca świata na jego nowy początek.

Ej, to jest wyznanie wiary, miłości i wdzięczności.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

2 Comments

  1. Taleyah4 czerwca 2018

    Super, że miałaś kogoś takiego obok siebie. Kto pomógł Ci skierować wewnętrzną moc na odpowiedni tor. Bo czasem potrzebujemy po prostu, żeby nam wskazać kierunek.

    Odpowiedz
  2. Anna4 czerwca 2018

    Wielkie podziękowania za ten bardzo szczery, odważny wpis.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top