Pułapka “życzliwej krytyki” czyli lekcje stylu i łamania kołem

Próbując poradzić sobie z zaburzeniami odżywiania i ogólnym życiowym rozpierdolem, rozpoczęłam w grudniu intensywną psychoterapię, którą jednak w styczniu musiałam jak niepyszna zakończyć ze względu na brak kasy. Moim priorytetem – jak wiadomo – są wydatki na zdrowie mopsów, więc z własnym muszę poradzić sobie sama. Sytuację komplikuje nieco fakt, że aktualnie nie posiadam ubezpieczenia

Czytaj więcej »

ostatni bastion atrakcyjności

Jeśli sądzicie, że rura w żołądku oraz rura w dupie były kulminacyjnymi punktami mojej desperacji odchudzaniowej, stanowiąc zarazem szczyty absurdu i wyżyny głupoty – to jesteście w błędzie i jeszcze nie wiecie, na co mnie stać. Musicie wiedzieć, że skłonna jestem (a raczej byłam) do najbardziej cyrkowych popisów woltyżersko-fakirskich połączonych z połykaniem ognia i sraniem

Czytaj więcej »

życie z mopsami jest pełne atrakcji

Patrząc na blogowe fotki naszych mopsów, można by sądzić, że Kumok i Miszur, roztaczają wokół siebie słodką, senno-miękką atmosferę jesieniarsko-kocykową. I tak jest w rzeczywistości… Biszkoptowe grubaski świetnie wychodzą na zdjęciach, idealnie komponują się z ideą hygge…   … i cudownie uosabiają sielskie życie wypełnione pozytywnym myśleniem i uogólnionym chilloutem. Do czasu. Wystarczy bowiem spojrzeć

Czytaj więcej »

siusiu w torcik

Kiedy zaczynałam pisać bloga Zazie – w 2002 roku – miałam 24 lata, idealną figurę, masę kompleksów i srogo pojebane życie. W internecie czułam się wolna, bezkarna i anonimowa. Pisałam, co chciałam, wzbudzałam zainteresowanie, wzniecałam afery, pakowałam się w najdziwniejsze relacje, z których potem salwowałam się ucieczką, kwieciście opisując, co przydarzyło mi się po drodze.

Czytaj więcej »

dezorientacja kotów. zadziwianie norek. otumanianie gronostajów. oszałamianie bestii.

Szósta rano, pobudka. Próbowałam o piątej, zwiedziona obietnicami “Fenomenu poranka”, ale się nie dało. Nie będę narzekać, bo i tak moim największym sukcesem ostatnich 3 tygodni jest to, że w ogóle śpię – i to noc w noc. Co prawda nie zawdzięczam tego melatoninie, Ketrelowi, Imovane czy ukochanemu przez wszystkich Trittico, ale autohipnotycznemu nagraniu Paula

Czytaj więcej »

Odchudzanie zaczyna się w głowie

Powszechnie zwykło się sądzić, że zaburzenia odżywiania są domeną zakompleksionych nastolatek, które w adolescencyjnym okresie burzy i naporu – “już same nie wiedzą, co jeszcze mogłyby wymyślić, żeby uprzykrzyć życie sobie i wszystkim wokół”. I oto przed państwem – całe na biało czarno: anoreksja, bulimia, cięcie się żyletką, słuchanie depresyjnej muzyki i jaranie jointów w

Czytaj więcej »