Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Poprzedni
Następny

Codziennik Zazie • Zwyczajne życie w słowach i obrazach

ctrl + shift + delete

Blogowanie oznacza dzisiaj: dostarczanie czytelnikom wartościowych, interesujących i inspirujących treści, a więc – bycie użytecznym. Jak żel antybakteryjny, papier toaletowy czy używany przez wszystkie insta-influencerki podkład do twarzy Huda Beauty. Tymczasem nie jestem w stanie dowozić wam atrakcyjnego contentu na czas pandemii; nie zajmę was niczym ciekawym, nie wyskoczę na instagramie z motywacyjnym lajwem, nie

Czytaj więcej »

Dziennik Pandemiczny

Sorry folks, ale nie mam dziś dla was koronawirusowych life-hacków, złotych myśli na czas zarazy ani stu pomysłów na to, jak kreatywnie i produktywnie spędzić domową kwarantannę rodzinną, wspólnie medytując, ćwicząc jogę, tkając makramy, odwiedzając wirtualne muzea, ucząc się języków obcych oraz programowania w pythonie, eksperymentując z nowymi smakami w kuchni czy grając z dziećmi

Czytaj więcej »

przerwa w dostawie

Gdy się za bardzo się otworzę, zbyt szeroko rozkraczę i obficie wysypię, w mowie lub piśmie, na siłę przekraczając swoją strefę emocjonalnego komfortu, zacznę się komunikować głośno i wprost, może nawet gestykulując i wdając się w dyskusje, to potem tak się to właśnie kończy: trzask! błysk! zgrzyt! … i nagle cisza, ciemność, zasilanie zostaje odłączone,

Czytaj więcej »

czarne szmaty. wronia pogoda.

Jednym z ważniejszych powodów, dla których chcę schudnąć, jest fakt, że mam całą (trzydrzwiową!) szafę zajebiście pięknych ciuchów po mojej Przyjaciółce, która genialnie zna się na modzie, ma świetne wyczucie stylu i nosi rozmiar, który był również moim rozmiarem, ale jakieś 20 kg temu. Także same rozumiecie. A poza tym odkopałam moje konto na Pintereście,

Czytaj więcej »

Pułapka “życzliwej krytyki” czyli lekcje stylu i łamania kołem

Próbując poradzić sobie z zaburzeniami odżywiania i ogólnym życiowym rozpierdolem, rozpoczęłam w grudniu intensywną psychoterapię, którą jednak w styczniu musiałam jak niepyszna zakończyć ze względu na brak kasy. Moim priorytetem – jak wiadomo – są wydatki na zdrowie mopsów, więc z własnym muszę poradzić sobie sama. Sytuację komplikuje nieco fakt, że aktualnie nie posiadam ubezpieczenia

Czytaj więcej »

ostatni bastion atrakcyjności

Jeśli sądzicie, że rura w żołądku oraz rura w dupie były kulminacyjnymi punktami mojej desperacji odchudzaniowej, stanowiąc zarazem szczyty absurdu i wyżyny głupoty – to jesteście w błędzie i jeszcze nie wiecie, na co mnie stać. Musicie wiedzieć, że skłonna jestem (a raczej byłam) do najbardziej cyrkowych popisów woltyżersko-fakirskich połączonych z połykaniem ognia i sraniem

Czytaj więcej »

życie z mopsami jest pełne atrakcji

Patrząc na blogowe fotki naszych mopsów, można by sądzić, że Kumok i Miszur, roztaczają wokół siebie słodką, senno-miękką atmosferę jesieniarsko-kocykową. I tak jest w rzeczywistości… Biszkoptowe grubaski świetnie wychodzą na zdjęciach, idealnie komponują się z ideą hygge…   … i cudownie uosabiają sielskie życie wypełnione pozytywnym myśleniem i uogólnionym chilloutem. Do czasu. Wystarczy bowiem spojrzeć

Czytaj więcej »

siusiu w torcik

Kiedy zaczynałam pisać bloga Zazie – w 2002 roku – miałam 24 lata, idealną figurę, masę kompleksów i srogo pojebane życie. W internecie czułam się wolna, bezkarna i anonimowa. Pisałam, co chciałam, wzbudzałam zainteresowanie, wzniecałam afery, pakowałam się w najdziwniejsze relacje, z których potem salwowałam się ucieczką, kwieciście opisując, co przydarzyło mi się po drodze.

Czytaj więcej »

dezorientacja kotów. zadziwianie norek. otumanianie gronostajów. oszałamianie bestii.

Szósta rano, pobudka. Próbowałam o piątej, zwiedziona obietnicami “Fenomenu poranka”, ale się nie dało. Nie będę narzekać, bo i tak moim największym sukcesem ostatnich 3 tygodni jest to, że w ogóle śpię – i to noc w noc. Co prawda nie zawdzięczam tego melatoninie, Ketrelowi, Imovane czy ukochanemu przez wszystkich Trittico, ale autohipnotycznemu nagraniu Paula

Czytaj więcej »

Odchudzanie zaczyna się w głowie

Powszechnie zwykło się sądzić, że zaburzenia odżywiania są domeną zakompleksionych nastolatek, które w adolescencyjnym okresie burzy i naporu – “już same nie wiedzą, co jeszcze mogłyby wymyślić, żeby uprzykrzyć życie sobie i wszystkim wokół”. I oto przed państwem – całe na biało czarno: anoreksja, bulimia, cięcie się żyletką, słuchanie depresyjnej muzyki i jaranie jointów w

Czytaj więcej »

Jak nie urok, to przemarsz wojsk, sraczka, padaczka i kolekcja minerałów

O tym, na co i jak często chorują nasze mopsy, wśród bliższych i dalszych znajomych krążą już srogie legendy oraz grube żarty. Doprawdy nie wiem, czy drogą losowania, czy też czystego przypadku – zostaliśmy przez “mopsią Bozię” wytypowani jako ci, którzy wraz z Kumokiem i Miszurem zaliczą pełne spektrum mo-psich chorób, dolegliwości i przypadłości. Przerabialiśmy

Czytaj więcej »

Nikogo nie interesuje, dlaczego jesteś gruba

Nie zliczę, ile już razy próbowałam schudnąć, zasięgając porad lekarzy i dietetyków; wykupując diety pudełkowe czy programy żywieniowe; łykając suplementy i pocąc się na podłodze przed wirtualnym obliczem youtube’owych trenerek i fit-blogerek. Przez ostatnie 10 lat ufałam w tej materii wszystkim i każdemu z osobna, skoro nie mogłam polegać na samej sobie: ani w kwestii

Czytaj więcej »

Terapia przez pisanie

Jeśli ktokolwiek sądził, że stworzę – tu na blogu – jakąś sensacyjną prozę, atencyjną gównoburzę albo wiwisekcyjną orgię z udziałem osób trzecich (wymienianych z imienia i reszty parametrów) celem publicznego oczerniania ich i wystawiania na lincz w komentarzach – to się, przepraszam, pomylił. Piszę tutaj tyle, ile uznaję w danej chwili za stosowne i jedynie

Czytaj więcej »

Chcieć ciut więcej żaden grzech?

Od kilku dni zdradzam Wam na blogu swoje pilnie strzeżone tajemnice, dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, abyście poznali kolejną – tym razem prawdziwą perełkę, której zawdzięczam nie tylko anielską cierpliwość do trwania w najbardziej niekomfortowych układach międzyludzkich oraz niemą pokorę w wiecznym godzeniu się na życiowe mało, niewiele, trochę i minimum. Uważajcie, bo sprzedam

Czytaj więcej »

Problemy pierwszego świata

Tak, wiem, że inni mają gorzej ode mnie. Gorzej ode mnie ma z pewnością 99% populacji – począwszy od ofiar głodu, wojny, kataklizmów i wypadków; przez ludzi kalekich i nieuleczalnie chorych; sieroty, bezdomnych i starców; po kobiety katowane przez mężów i samotne matki z gromadką dzieci w zagrzybionych suterenach. Ja wiem. Ale ogrom tragedii i

Czytaj więcej »