po cichu

A gdyby tak wrócić do pisania, nikomu nic nie mówiąc, nie wrzucając na fejsa linków, że „chodźcie, czytajcie, znowu tu jestem! nie wiem, na jak długo, bo bywam tak chimeryczna, że aż boli”. Co mnie naprawdę boli i jest wprost nieznośne. Tyle razy tu wracałam, zwoływałam dawne blogowe towarzystwo (które teraz już do reszty się chyba wykruszyło), częstowałam cookies, sypałam confetti, a na drugi dzień znikałam, porzucając ten cały bałagan wpizdu i przez kolejne pół roku nie dając znaku życia. No ileż można?!

Jest piąta rano. Październikowa ciemność wlewa się do pokoju oknem, otulając mnie bezpiecznym kokonem. Rośliny trwają w ciszy, Marcin śpi, mopsy chrapią, praca jeszcze chwilę musi poczekać. Chyba wróciłam. Jestem tu jak kot w pustym mieszkaniu. Mogę wszystko.

Kiedy byłam dzieckiem, permanentnie symulowałam wszelkie choroby świata, tylko po to, żeby nie iść do szkoły i zostać sama w domu. Żeby wszyscy dali mi spokój i żebym nic nie musiała. Mogłam wtedy szperać po kątach, czytać zakazane książki, wymyślać historie, urządzać czasoprzestrzeń według własnych zasad. A potem napawać się istnieniem swoich równoległych światów, gdy wszyscy już wrócą do domu. I tym bardziej cieszyć się ich obecnością.

 

 

 

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

6 Comments

  1. Anonim12 października 2019

    Kocham Panią Pani Olgo za sposób w jaki opisuje Pani rzeczywistość, proszę nie przestawać pisać. Ma Pani wielki talent. Poza tym lubię ludzi urodzonych we wrześniu, bo sama urodziłam się 22.

    Odpowiedz
  2. Katarzyna10 października 2019

    zaglądam często. cieszę się każdym nowym wpisem
    pozdrawiam!

    Odpowiedz
  3. Anna10 października 2019

    Rozumiem. Tak bardzo.

    Odpowiedz
  4. BabsEwa10 października 2019

    Tak sobie czytam Marcina o 6 rano dla odmiany – i myślę „zobaczę może się co ruszyło”. No i masz!!! Wracaj Ola wracaj!!!

    Odpowiedz
  5. Dorota9 października 2019

    Jestem, zaglądam,czekam. Pozdrawiam Dorota

    Odpowiedz
  6. Joan9 października 2019

    Jestem, zaglądam. Mam tak samo. Nieregularność, brak rutyny, bolesna potrzeba abstrakcji i kreatywności.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top