“będę ofiary składać z ciała, kruszyć duszę…”

 

To wszystko, co do tej pory zwykłam robić, rozpaczliwie próbując sobie radzić z depresją, nadwagą czy licznymi ułomnościami charakteru – najkrócej można by opisać słowami Nosowskiej:

będę podpalać się na placach stolic,
skakać z wież kościelnych na anteny,
będę się głodzić aż do śmierci z głodu,
będę ofiary składać z ciała, kruszyć duszę.

Praktycznie nic do dodania. Przez lata wyrosłam na niekwestionowaną mistrzynię w nienawidzeniu siebie i pogardzaniu sobą; łamaniu swojego oporu gwałtem i przemocą; wystawianiu samej siebie na coraz cięższe próby i stosowaniu coraz bardziej wymyślnych form opresji i represji, torturując ciało i duszę. W minionym roku schudłam 20 kg w 2 miesiące, straciłam prawie wszystkie włosy i osłabiłam swój organizm do cna; a następnie ekspresowo przytyłam 20 kg, rujnując go jeszcze bardziej.

Nie miałam dla siebie litości w naprzemiennym głodzeniu się i objadaniu; w chudnięciu i tyciu; przepracowywaniu się i gniciu pod kołdrą; zaniedbywaniu się i polewaniu twarzy 40% kwasem salicylowym, który palił moją skórę do żywego, z nadzieją, że wyżre ze mnie całą tę brzydotę, ból, czerń, pleśń i rozpacz.

Gdy trafiłam do mojego Terapeuty, ten zapytał mnie, czego chcę.

– Chcę przestać cierpieć – odpowiedziałam, nie mając na myśli niczego konkretnego, choć przecież mogłabym z tej bulgoczącej magmy wyławiać po kolei moje smutne truchła, ciasno splecione ze sobą rekwizyty moich lęków i traum. Mogłabym układać je na brzegu jak martwe meduzy i pochylona, niemalże z czułością, badać patykiem ich osobliwą anatomię: tutaj zostałam porzucona, tu niekochana, tam zdradzona, gdzie indziej zgwałcona, a tu oszukana i poniżona. Fakty, ludzie, zdarzenia, historie, w których i tak nie potrafię znaleźć źródła i początku tego bólu. Bo zaczęło mnie boleć, zanim jeszcze ktokolwiek zadał pierwszy cios. Dlatego nie wiem. Pomóż mi. Chcę przestać cierpieć.

– Zapomnij o wszystkim, co ci się przydarzyło. To i tak bez znaczenia. Nauczę cię, jak przestać cierpieć – odpowiedział mój Terapeuta.

 

Też chcę wiedzieć, co będzie dalej.

 

 

 

0 0 vote
Oceń tę notkę
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Aga Witczak

Oby dalej bylo tylko lepiej.

nie_ty

Bardzo się cieszę, wierzę, że w końcu się nauczysz. Piszę pierwszy raz, bo cóż ci mogłam napisać – że czas się nauczyć przestać cierpieć? Czas na terapię? Widziałam chudnięcia, głodzenia, tycia – wszytko obrony. Wiara, że jak schudnę to już będzie lepiej. Lekarstwa coraz bardziej zatruwające duszę. Sama z perspektywy mojej 6cio letniej terapii wiem, że dla każdego musi przyjść jego czas, namawianie i zachwalanie nie zmieni nic. Wierzę, że odnajdziesz siebie.

Agniecha

Mam wątpliwości, czy da się przestać cierpieć. Ale może da się to cierpienie oswoić. Zaakceptować. Jeeeezu, bzdury piszę ale w dobrej wierze. Chciałabym, by Ci wyszło. Żebyś polubiła tę Zazie.

Seronility

Trzymam kciuki. Za kilka dni też mnie to czeka… I cholernie się boję.

Ella-5

Ładnie napisane. Też jestem ciekawa co będzie dalej… Trzymam kciuki.
Choć lekką mam wątpliwość czy można PRZESTAĆ cierpieć. Myślę, że można mniej cierpieć, do zniesienia. Jakoś wydaje mi się, że to pierwotne cierpienie już na zawsze zostaje w nas, w jakimś stopniu. Ale może można. Napiszesz coś więcej o terapii?
Rozumiem też, że dieta ketogeniczna to nie do końca jest to o co chodzi? Ciekawa byłam i jestem Twoich wrażeń, mało o tym pisałaś (nastawiałam się na więcej).
Jak widzisz brakuje mi Twoich wpisów i dzielenia się, ciekawa jestem Ciebie. Ale nie czuj się przymuszona, pisz to co uważasz.
Pozdrawiam

Ju

Przytulam.

Scroll to top
6
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x