Wild Musk od Coty: pudrowo-piżmową, czułą, ciepłą, miękką i otulającą jak kocyk kompozycję z 1972 roku? Używałam tych perfum w liceum (na przemian z ukochanymi Vanilla Fields i Blase), kupowałam je na osiedlowym bazarku w formie olejku w malutkiej buteleczce z roll-onem i czułam się prawdziwie luksusowo! Prościutki skład olfaktoryczny: nuty piżma, wanilii, róży i jaśminu ułożone zupełnie na płasko, łagodnie osiadające na ciepłej skórze, a jednak dające miłą głębię. Dzisiaj przyznaję, że nie jest to perfumiarstwo najwyższych lotów, ale wciąż kocham ten zapach i po prostu musiałam mieć go w swojej kolekcji. A Wy co pamiętacie jeszcze z liceum? Czym pachniałyście w szkole?
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Dodaj komentarz