dzień zaczyna się zbyt wcześnie

2002-04-10

nie zdążę nawet porządnie zasnąć, a już muszę wstać.
Na przebudzenie nie wystarcza już tradycyjny prysznic, konieczne jest turbodoładowanie.

Jem byle co i raczej tylko po to, by nie brać leków na pusty żołądek.
Kilka kolorowych tabletek popijam kawą.
No, to możemy zacząć dzień!
Teoretycznie.Za dużo tego wszystkiego.
Nie wiem w co mam włożyć ręce, najchętniej włożyłabym je

do gardła i wyrzygała całe to zmęczenie,
i siebie przy okazji.a propos:

– Ja to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę.
– No, ubierasz się pan.
– W płaszcz jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu? Do PKS mam pięć kilometrów. O czwartej za piętnaście jest pekaes.
– I zdąża pan?
– Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i się nie zatrzymuje. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie wysiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu, a potem to już mam z górki, bo tak…w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę spać.

[z filmu: „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”]

 

 

——————–

komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top