Dzień Dziecka

… święto mego wewnętrznego nieznośnego bachora – przywitałam potężnym kacem…   po zapodaniu sobie poprzedniej nocy niezliczonej ilości szklaneczek whisky z colą w towarzystwie Kilkorga Miłych Memu Sercu. O 3.45 nad ranem zdążyłam jeszcze – na chwiejnych nóżkach i drżącymi rączkami – stworzyć eksperymentalny film amoralnego spokoju ze świergotem ptaków w tle. Noc czerwcowa, jakże...

no i znów mi nie po drodze z blogiem. nie wiem, czy to brak czasu, nadmiar roboty czy wiosenne przesilenie, ale ilekroć się tu loguję, momentalnie drętwieją mi palce na klawiaturze, a głowa świeci malowniczą pustką. choć blogowych planów mam bez liku, a pomysłów na teksty jeszcze więcej – to prawda jest taka, że nie wystarczy chcieć...

pospieszne zamiatanie pod dywan

Bardzo ładnie utrzymuję się na powierzchni, na bezpiecznym suchym lądzie. Zaprawdę, całkiem-całkiem. Co znaczy, że staram się nie myśleć zbyt wiele – tylko robić, działać, poruszać się w przestrzeni. Trochę nawet uciekać, przed samą sobą. Nie zawieszam się, a przynajmniej próbuję, trzymam wyobraźnię na wodzy, na krótkim postronku – niczym pół prosiaka, z którym...

Nie samym odchudzaniem człowiek żyje

Innymi słowy: trzeba wiedzieć, kiedy sobie docisnąć śrubę, a kiedy poluzować warkoczyki, żeby nie zwariować do końca. Jeśli masz do schudnięcia 10-20-30 kg, to nie łudź się, że miesiąc ścisłej diety załatwi sprawę, a potem jakoś to będzie. Otóż nie będzie. Niestety. To są żmudne miesiące ograniczeń, wyrzeczeń, odejmowania sobie od ust i trzaskania...

w telegraficznym skrócie

“Bożena” (portret kobiety w średnim wieku na tle pustej zmywarki, 1 poł. XXI wieku, artysta nieznany) #poliszgirl #poliszcośtam #poliżmnie #polishgirl #instagirl #pretty #beauty #sexy #hot * żyję. nie zaginęłam w akcji ani nie osunęłam się w mroczne odmęty kolejnej depresji. * nadal jestem na diecie, odchudzam się i powoli zrzucam wagę. weszło mi to...

Scroll to top