dwie małe śfinie i niedzielny poranek na tarchominie

Kumok i Miszur w grudniową niedzielę
baloniku nasz malutki rośnij duży okrąglutki…
Miszur bez przerwy coś je, przeżuwa, miętoli, ciamka i memła
nawet jeśli są to piżamowe gacie ciotki Quentin
– jesce popić muse… bo siem nafpiernicauem na stywno…
– Opanuj się, kulfonie jeden – fuka Kumok, prezentując swój szlachetny profil,
który jak widać nie ma w sobie nic a nic z kulfona na okoliczność braku nosa.
– Siam siem opanuj, faflunie jeden – odparowuje Miszur, cichutko poprykując w spodnie ciotki Quentin
– Niech mnie tylko puscom, to cie zalas lozwałkujem pod stołem… – Kumok obmyśla plan zemsty
– Lubiem ciem lozwałkowywać… jesteś mieńciutka jak glusio… – rozmarzył się Kumok.
– Daj buzi, mamałygo zafajdana…. :*
komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
0 0 vote
Oceń tę notkę
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Scroll to top
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x