Nie mam już cierpliwości ani siły do pewnych rzeczy…

mam w sobie wieczny chaos i permanentny rozpierdol.
czy to dziwne, że łaknę spokoju?

od lat, dzień w dzień, szukam go w sobie, wokół siebie, wszędzie.
na nowo uczę się poczucia własnej wartości, poczucia sensu. rozpaczliwie próbuję odzyskać choć cząstkę tej siły do życia, którą miałam kiedyś.
zapierdalam więc na terapię, biorę leki, ćwiczę na świeżym kurwa powietrzu, zmuszam się do pozytywnego myślenia, przebywania z ludźmi i aktywności, które choć trochę mogłyby mi pomóc – słowem: tonąc, chwytam się brzytwy i robię wszystko, żeby tylko utrzymać się na powierzchni rzeczywistości i nie spierdolić w dół, w wielką czarną dziurę, która woła mnie każdego dnia, przypominając, że ma tam dla mnie bezpieczne schronienie na wieczność.

więc jeśli ktokolwiek liczy, że będąc w tym stanie i sama walcząc o własne przetrwanie, zaangażuję się w jego własne międzyludzkie potyczki i konflikty, to się niestety przeliczy. bardzo przepraszam, ale nie wchodzę w to.
i nikt nie ma prawa tego ode mnie oczekiwać. i nikt nie ma prawa mnie szarpać, besztać ani grać na moich emocjach, wzbudzając poczucie winy.
przykro mi, ale daję z siebie tyle, ile mogę – na ile pozwala mi własna, dosyć chujowa, sytuacja.

jestem, trwam, wspieram, wysłuchuję, pocieszam, dodaję otuchy, podrzucam pomysły, motywuję do działania – ale nie mogę, nie chcę i nie będę wchodzić na cudzą barykadę, żeby prowadzić nie swoją bitwę o jedynie słuszną prawdę.

tymczasem od 2 dni siedzę, płaczę i nie umiem się po tym wszystkim pozbierać.
to nie może tak wyglądać.
przepraszam, ale nie.

nie-jestem-zupa-pomidorowa-zeby-mnie-wszyscy-lubili

“Nie mam już cierpliwości do pewnych rzeczy, nie dlatego, że stałem się arogancki, ale po prostu dlatego, że osiągnąłem taki punkt w moim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytycyzmu i wymagań każdej natury.

Straciłem wolę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią, do kochania tych, którzy mnie nie kochają i uśmiechania się do tych, którzy nie chcą uśmiechnąć się do mnie. Już nie spędzę ani minuty na tych, którzy chcą manipulować. Postanowiłem już nie współistnieć z udawaniem, hipokryzją, nieuczciwością i bałwochwalstwem. Nie toleruję selektywnej erudycji, ani arogancji akademickiej.

Nie pasuję do plotkowania. Nienawidzę konfliktów i porównań. Wierzę, że w świat przeciwieństw i dlatego unikam ludzi o sztywnych i nieelastycznych osobowościach. W przyjaźni nie lubię braku lojalności i zdrady. Nie rozumiem także tych, którzy nie wiedzą jak chwalić lub choćby dać słowo zachęty. Mam trudności z zaakceptowaniem tych, którzy nie lubią zwierząt. A na domiar wszystkiego nie mam cierpliwości do wszystkich, którzy nie zasługują na moją cierpliwość.“

 

[słowa te, mylnie przypisywane Meryl Streep, w rzeczywistości wypowiedział José Micard Teixeira, portugalski life-coach i autor poradników z gatunku „jak żyć i nie zwariować”]

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

4 Comments

  1. szelest16 kwietnia 2015

    Problemem nie jest swiat naokolo, ze swoimi skowronkami, pieknie kwitnacym bzem za oknem, wspomnieniem szumu morza, itd. Problemy maja ci ktorzy ograniczyli swiat do samych siebie I postawili siebie w centrum swojej paplaniny.

    Odpowiedz
  2. Krasnolud16 kwietnia 2015

    http://ipsi.pl/?s=antymanipulacja+
    Byłem, polecam – pozwala spojrzeć na pewne relacje z innej strony. To nie jest grzeczne godzenie się na to co inni do nas mówią:
    Gratuluję bloga !!!! Wpadłem po książkę, a czytam i czytam. :))

    Odpowiedz
  3. critical15 kwietnia 2015

    chyba czas skurwysynkom przypomnieć, że jesteś kung-fu masterką.

    Odpowiedz
  4. izpyz15 kwietnia 2015

    kobito kochana, trzymaj się!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top