Gdzie jest Ora, o-ra-ra…? Czy ktoś widział Kasz-ta-na?


[Papa Dance, O La La (Gdzie jest Ola)]
Kochały ją wszystkie psy (…)
Nie wie tego nikt, gdzie nocuje.
Czy jej się spełnił choć jeden cud?
Ktokolwiek ją zobaczy, niech jej powie ‚wróć’
zanim się bardziej poparzy…

 

 

No właśnie, miałam tutaj na blogu taką małą łobuzerkę z plastiku…

… na imię jej było Orka (aka Mały Kasztan)
pamiętacie ją jeszcze? (klik! TUTAJ)

No właśnie. Była sobie, bawiła się, rozrabiała, gadała głupoty i nagle, z dnia na dzień… zniknęła!
Niektórzy Czytelnicy dopytywali się czasem na blogu o Kasztana, ale zakłopotana zbywałam ich zapewnieniami, że: „Będzie, będzie! Niedługo się pojawi!”. Ale się nie pojawiała. Chcecie wiedzieć, dlaczego? Bo była w szpitalu, potem w sanatorium, a potem na długiej rehabilitacji.

Rok 2013 był dla Rarki Orki niestety bardzo pechowy.

W marcu pojechała z nami na narty do Austrii (klik! TUTAJ), gdzie odbywała rozmowy na szczycie (klik! TUTAJ!) oraz żarła śnieg, aby pomóc w nadejściu wiosny (klik! TUTAJ) – generalnie: bawiła się wprost wybornie. łaziła po górach, łaziła po drzewach…

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

… aż w końcu z jednego z nich SPADŁA. na beton. na twarz. z trzech metrów wysokości.

zamarłam.

przestałam oddychać.

a potem bałam się podejść i podnieść ją z ziemi. byłam pewna, że słodka Orkowa buzia jest cała roztrzaskana.

 

 

na szczęście w takich sytuacjach mogę liczyć na Syd, która utuliła wyjącego Kasztana ♥

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

o dziwo Kasztan był cały i zdrowy, z wyjątkiem oka…

 

 

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

– Oczko odpadło temu misiu….

 

Odetchnęłam. Na chwilę.

 

Jakby tego było mało zaraz w kwietniu Orka rozrabiała w Hiszpanii, dokąd zabrałam ją na BlytheCon Barcelona 2013 (klik! TUTAJ)
Ostatniego dnia obiecałam jej wraz z rudą Zoją prawdziwie szafiarsko-lajfstajlową sesję zdjęciową na plaży, która jednak nie ujrzała światła dzienno-blogowego, bo… booo… bo zupełnie zapomniałam o tej notce i wrzucam ją dopiero dzisiaj (link:  TUTAJ – „Dwa lata temu w Barcelonie: Plażowanie Orkowe). I właśnie podczas tego nieszczęsnego plażowania, kiedy Mały Kasztan z przejęciem pozował nad brzegiem morza…

 

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

… przybierając najbardziej wymyślne szafiarskie pozy, jakie tylko mogły zrodzić się w tej brązowej kasztanowej główce

 

gdy nagle… oraz  WTEM!

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

nadpływająca fala porwała mi Kasztana!!!

 

 

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

gwałtu-rety! wrzask! pisk! rzucanie aparatem i bieg co tchu po małą topielicę…

 

 

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

Syd jak zwykle uratowała Kasztana z opresji ♥

 

 

nasza zmokła kurka ani na chwilę nie straciła rezonu: – Pacz! pacz! Teraz jestem saute! Czyli z wody! Rób zdjęcie!

 

 

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

W domu – podczas operacji neurochirurgicznej – okazało się, że stan pacjentki, choć stabilny, nie rokuje najlepiej… Wysuszyłam i oczyściłam mechanizm oczny oraz przywróciłam wzrok, acz w ograniczonym polu widzenia. Na więcej nie pozwalał stan pacjentki, która się spieszyła, bo miała do załatwienia „jakieś sprawy na mieście”.

 

wkrótce okazało się, jakież to sprawy tak nie cierpiały zwłoki – mianowicie: panienka wybierała się nad Wisłę na rower (fotorelację wrzucam: TUTAJ – „Dzikie zwierzę na rowerze”– ta notka także pochodzi sprzed 2 lat i zamieszczam ją dopiero dzisiaj. Nie pytajcie mnie dlaczego, bo nie wiem).

 

Oczywiście podczas Tour de Vistula przydarzył się Kasztanowi kolejny wypadek…

… w wyniku którego złamała sobie rękę!

 

Tego było już za wiele!  Byłam na siebie wściekła!
Wszystkie wypadki Rarki Orki nastąpiły z mojej winy, no bądźmy szczerzy. Zamiast trzymać ją na półeczce lub za szklaną witrynką – jak inne poważne i odpowiedzialne kolekcjonerki dosyć kosztownych lalek Blythe – ja nieodpowiedzialnie bawię się nią w najlepsze; fotografując ją nad przepaściami, na drzewach, w wodzie, na piasku… Zupełnie nie bacząc na to, że mogę ją uszkodzić. No dobra, bacząc. Ale wiecie jak to jest. Tego urwisa nie dało się upilnować!

Po tym wszystkim postanowiłam, że zarówno Orka, jak i ja, musimy trochę odpocząć. Od siebie, od życia, od tych wszystkich wariackich przygód i reszty urazów wielonarządowych. Odłożyłam ją do pudłeczka, gdzie przez następne miesiące grała rolę mojego wielkiego wyrzutu sumienia. W tzw. międzyczasie zrobiłam i przerobiłam kilkanaście innych lalek Blythe, z obiektywnego punktu widzenia – może ładniejszych, bardziej dopracowanych – ale z żadną nie związałam się tak mocno jak z Orką: moją pierwszą Blajtką ever oraz pierwszym własnoręcznie i od serca wykonanym „customem”.

Te kilka miesięcy przeciągnęły się do roku, po upływie którego zrobiłam pierwsze podejście do gruntownego remontu Orki – niestety bardziej z zewnętrznego przymusu niż wewnętrznej chęci, bo znów byłam w jakiejś durnej depresji. Przymus i presja dały o sobie znać w postaci kompletnej porażki polegającej na nadaniu twarzy Orki odcienia „mechanicznej pomarańczy” połączonej z blacharsko-solaryjną dziunią. W tak przerobionej lalce nie potrafiłam rozpoznać mojego ukochanego Małego Kasztana… :(((

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

dopiero teraz byłam gotowa na podejście drugie:  pracowicie zeszlifowałam kilka warstw fiksatywy pokrywającej upiorny odcień, a następnie usunęłam sam „koloryt”

 

w jasnej buźce stopniowo zaczęłam dostrzegać moją dawną Rarkę Orkę…

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

która nagle „pod nożem” zaczęła po swojemu marudzić, że solara jest passe i że mam się pospieszyć z tym peelingiem i mikrodermabrazją, bo ona się spieszy! gdyż jedzie do Londynu! na BlytheCon! no trzymajcie mnie!

 

 

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

Faktycznie, jeszcze w maju – gdy w internecie grasowała jakaś szalona promocja Ryanair’a – kupiłyśmy „po taniości” bilety lotnicze do Londynu, ale w sierpniu puknęłyśmy się nogą w głowę, że przecież nie mamy kasy ani na noclegi ani w ogóle na londyńskie ceny wszystkiego i co nam kurde strzeliło do łbów z tym BlytheConem. Także sorry, ale odpadamy.

Tymczasem we wrześniu – nie przyznając mi się ani słowem – Syd zaczęła dyskretnie „orientować się w sytuacji”, czy może jednak jakimś cudem dałybyśmy radę polecieć do tego Londynu… Trochę debetu, trochę dodatkowych zleceń i uciułałyśmy na 4 noclegi!!! Juuhuuu!!! :))

 

Rarka Orka aka mały Kasztan, Blythe Simply Chocolate, Zazie Custom Blythe Dolls

miałaś rację, Mały Kasztanie! lecisz do Londynu! :)))

 

BCUK2015

 

 

 

 

 

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.

skomentuj przez Disqus ↑    lub    zjedź na sam dół strony ↓ i skomentuj ‚normalnie’ ;)

7

2 myśli na temat “Gdzie jest Ora, o-ra-ra…? Czy ktoś widział Kasz-ta-na?

Dodaj komentarz