Problemy pierwszego świata

Tak, wiem, że inni mają gorzej ode mnie. Gorzej ode mnie ma z pewnością 99% populacji – począwszy od ofiar głodu, wojny, kataklizmów i wypadków; przez ludzi kalekich i nieuleczalnie chorych; sieroty, bezdomnych i starców; po kobiety katowane przez mężów i samotne matki z gromadką dzieci w zagrzybionych suterenach. Ja wiem.
Ale ogrom tragedii i nieszczęść na świecie wcale nie sprawia, że jest mi lepiej. I wbrew pozorom oraz “dobrym radom życzliwych” – udanie się ma misję do Afryki, streetworking wśród bezdomnych czy wolontariat w dziecięcym hospicjum lub schronisku dla zwierząt – wcale nie sprawią, że moje problemy przestaną istnieć, a ja sama – wypierając je z głowy pod naporem cudzego cierpienia – stanę się absolutnie szczęśliwa i wdzięczna za bycie wyjątkowo uprzywilejowaną.

Bo i tak jestem wdzięczna za bycie uprzywilejowaną, bezpieczną, najedzoną i zdrową. Niemal przez całe moje dotychczasowe życie czułam się wręcz winna za taki stan rzeczy oraz zobowiązana do zadość-czynienia tym wszystkim, którzy mieli/mają gorzej niż ja z racji trudnego dzieciństwa, osobistych problemów czy gorszej sytuacji ekonomicznej. Od zawsze byłam typem Ratownika, obsesyjnie wyczulonego na obecność w swoim najbliższym otoczeniu wszystkich zagubionych, smutnych, biednych i potrzebujących wsparcia. Przyciągałam jak magnes partnerów, którzy czuli się w życiu Ofiarami pokrzywdzonymi przez los i innych ludzi, niesprawiedliwe życie czy patologiczne relacje rodzinne.

Rozwiązując cudze problemy, pomagając czy nawet poświęcając się – chciałam poczuć się potrzebna, ważna, może lepsza. Gówniany altruizm podszyty poczuciem winy, brakiem pewności siebie i zerową samooceną, a do tego zwieńczony nieustającą frustracją, że ludzie wcale nie odpłacają mi pięknym za nadobne.

To ja dla niego tyle, a on mi nic…O ja biedna, nieszczęśliwa: znów mnie ktoś wykorzystał, oszukał, porzucił i zapomniał, kiedy już przestałam być potrzebna. Czy mogę już wejść w rolę Ofiary?
Nie, nie mogę. Dam sobie radę, przemilczę z godnością, przeczeszę grzywkę i ruszę dalej. Wystarczy, że będę starać się bardziej i pokażę im wszystkim, jaka jestem dzielna i wspaniała. Bo przecież to wstyd być taką egocentryczną uprzywilejowaną pizdą, która nie dość, że dorastała w “czystej piaskownicy”, to teraz ma jeszcze czelność oczekiwać czegokolwiek od świata.

Owszem, mam pełną świadomość, tego co robię sobie. Oraz innym.
Bo przecież tak naprawdę nikogo nie zbawię; nikogo nie uratuję; nikt nie przestanie nienawidzić świata dzięki mojej miłości; nikt nie przestanie czuć się ofiarą tylko dlatego, że otoczę go opieką. Nikt też nie jest mi nic winien: żadnej wdzięczności, lojalności czy odwzajemnionej miłości. Zwłaszcza Ofiara, która – gdy się wkurwi i zmęczy byciem słabą – bardzo łatwo zmienia się w Prześladowcę szukającego kogoś, kto odpokutuje za wszystkie życiowe krzywdy, których musiał doświadczać. A Ratownik stoi najbliżej.

Czy mogę już poskarżyć się, jak bardzo mi źle? Że ktoś mnie zranił, skrzywdził, porzucił?
Nie, Olga. Bo zapewne zasłużyłaś sobie na wszystko, co Cię spotkało.
Teraz musisz być jeszcze lepsza.

Czy z tego w ogóle da się wyjść?

 

 

Ciekawe? Podziel się!

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

6 Comments

  1. Taleyah3 lutego 2020

    Ciężko jest się stawiać do pionu poprzez myślenie, że ktoś ma gorzej. Bo zawsze w ogólnym rozrachunku znajdą się bardziej doświadczeni przez los. Co nie zmienia faktu, że trzeba sobie pozwolić na czucie się źle.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl3 lutego 2020

      A jednak głupio czuć się źle z powodu złamanego serca czy zrytej psychiki, kiedy dzieci w Afryce głodują…

      Odpowiedz
  2. Ola3 lutego 2020

    Nie ma co porównywać cierpień. Jeden dojdzie do kresu sił na wojnie, drugi w puchu. Tak sobie zawsze myślałam. Nie wiem, na ile słusznie. Pisz nam kochana!❤️

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl3 lutego 2020

      Nigdy nie żyłam ani na wojnie, ani w puchu. Jestem dokładnie pośrodku, jak większość z nas.

      Odpowiedz
  3. Teatralna3 lutego 2020

    masz specjalistę u boku, jeśli on mówi, że tak, to znaczy można. i trzeba się znów postarać. tym razem dla siebie!!!!
    jeśli ci to poprawi wisielczy nastrój tez tak mam, całe życie czuję się wykorzystywana przez złych ludzi, przyjaciół!? i jeden chuj mnie załatwił po całości, że skutki do końca życia będę zbierać. niemniej staram się zapomnieć. robię swoje jak umiem a inaczej niż z sercem na dłoni i zaufaniem nie umiem. i nie chcę. wole tarzać się w otchłani i nic nie robić niż wbrew sobie i moim zasadom. no przepraszam za info bez znaczenia. czytam cię i wspieram.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl3 lutego 2020

      Teatralna, to info ma ogromne znaczenie. Dziękuję, że tu jesteś <3 Życzę nam obu, żebyśmy jak najszybciej zebrały to, co zostało do pozbierania.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image.

Scroll to top