Nie róbcie tego w domu, skoro robię to ja

Hej, szalała, szalała!
Hej, bo jej się żryć chciało!
Ale już nie bedzie, ale już nie bedzie,
Hej, bo jej dupę urwało!

To tak w skrócie o moim odżywianiu na przestrzeni ostatnich tygodni. Oczywiście, że porobiłam zapasy, nakupowawszy pożywnych kasz, zdrowych strączków i reszty jedzenia powszechnie uważanego za prawilne, ale ledwo zamknęły się za mna drzwi domowej kwarantanny – dostałam takiego parcia na słodkie i wszelkie inne węglowodanowe, że głowa mała. Dobijam do setki, drodzy państwo, a moje trzewia przestają sobie już radzić z natłokiem kalorii, co skutkuje regularnymi rozstrojami żołądkowo-jelitowymi. Tu następuje ten malowniczy wątek z urywaniem dupy, oszczędzą wam jednak szczegółów.

I teraz tak: dziękuję za wszelkie dobre i słuszne rady zatroskanych Czytelników, którzy kierują mnie do wszelkiej maści dietetyków, specjalistów i lekarzy. Jest to rzecz jasna zasadne, lecz praktycznie niewykonalne z braku kasy. Poza tym sorry, ale pięć niewielkich posiłków złożonych z warzyw, ziaren i białka przerabiałam już po wielokroć, w te i nazad. Dziękuję.

Będzie więc po mojemu, czyli na ostro i po bandzie. Nie mam już czasu, gdyż przepierdoliłam go koncertowo i jestem pewna, że jeszcze chwila, a moja galopująca insulinoopornośc zamieni się w cwałująca cukrzycę typu 2, a obciążony 40 nadprogramowymi kilogramami układ sercowo-naczyniowy zacznie gonić w piętkę, skutkiem czego – w starciu z koronawirusem stanę na przegranej pozycji z racji tzw. chorób towarzyszących. Sami przyznacie, że w wieku lat 42 byłoby trochę szkoda powiększyć grono aniołków.

Także tak: szybciutko myjemy rączki i zabieramy się za wywołanie w kochanym naszym grubym organizmiku stanu ketozy. Do w/w przedsięwzięcia niezbędne nam będą:

bo nie będziemy robic popeliny, tylko codziennie sprawdzać parametry swojego organizmu.

Oczywiście, że nie dam Wam przepisu na wejście ketozę, bo nie jestem specjalistą i nie mam zamiaru brać odpowiedzialności za Wasze zdrowie. Komunikuję tylko, co działa NA MNIE i od czego JA zaczynam proces zrzucania wagi, bo mnie naprawdę jest ciężko ruszyć czymkolwiek innym.

Wy możecie zacząć od kilkudniowego detoxu na sokach warzywnych, zupach-kremach czy co tam się u Was najlepiej sprawdza. Kto zaczyna razem ze mną?

 

 

 

0 0 vote
Oceń tę notkę
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Gioconda

No wiesz, tak bez przygotowania! Trzymam kciuki, bo ja za twoją namową skorzystałam w ubiegłym roku z dity keto i też na mnie podziałało więc bo wykończeniu zapasów (a jakże!) dołączę do ciebie :)

Hr_Franczeska

Kt zaczyna z Tobą? No ofkors, że ja. Twoja wierna psychofanka, która czujnie pasożytuje na Twoich dietetycznych odkryciach od czasów soku z papugi (i która dorobiła się a) nadwagi, b) depresji w różnych kolorach tęczy, c) insulinooporności i stanu przedcukrzycowego. Najwyżej powiększymy grono aniołków trzymając się za tłuste rączki.

Olka

Powodzenia!

Anka

No, przed świętami, to jednak nie bardzo. Nawet jak są odwołane, to coś lepszego wpadnie. Marcin nic nie przyrządzi? Mazureczka czekoladowego?

Małgorzata

O rety, ostro. A nie boisz się osłabienia organizmu fundując mu teraz taki szok? Czy to nie będzie dla niego aż takim stresem? Przyznam się że w ogóle nie wiem o co chodzi z tą ketozą, kilka razy próbowałam o tym czytać ale moj mózg najwyraźniej zakłada mi wtedy jakiś filtr głupoty bo nic mi nie zostaje z tej wiedzy.

Scroll to top
5
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x