wiosenno-letni apdejt z życia Kumoka i Miszura

Przeglądając archiwum bloga, rzadko kiedy wracam do notek będących zapisami depresyjno-maniakalnej sinusoidy, emocjonalnych wyziewów czy pseudoegzystencjalnego bełkotu. Zawsze za to – z radością i wzruszeniem – wracam do wpisów o mopsach. Bo w sumie tylko one się liczą, od lat pozostając na pierwszym miejscu mojej codziennej życiowej “Listy Wdzięczności”. Każdego dnia dziękuję losowi za...

Lekcja anatomii doktora Tulpa czyli: pokaż kotku, co masz w środku…

Nie po to wróciłam na bloga, żeby – przed publicznością zgromadzoną w studiu i widzami przed teleodbiornikami – łkać teatralnie nad własną niedolą wagi ciężkiej. Mam juz dość. Łkałam na ten temat przez ostatni rok w zaciszu własnej kanapy, tyjąc przy tym do rozmiarów masa-mutant, więc tę kwestię mam już gruntownie i rzewnie opłakaną,...

Dzieło Samozniszczenia z Nadmiaru Pożywienia

– niniejszym uznaję za dokonane. Zajęło mi dokładnie rok, podczas którego intensywnie zajadałam bolesne wspomnienia, smutek, żal i wewnętrzną rozpacz. Na pytanie, czy można przeżywać stratę i żałobę po rozpadzie 10-letniego związku, będąc jednocześnie szczęśliwie zakochaną i budującą swoje nowe życie z najfajniejszym facetem na świecie – odpowiadam: Tak, można. Jedno z drugim nie...

rok z małym hakiem

cały problem polega na tym, że się boję. po prostu boję się, że pisząc tego bloga, nie wytrzymam i popłynę, wylewając z siebie cały ten żal, ból i resztę badziewia, które w sobie noszę. nie mam z kim o tym pogadać, bo przecież oficjalnie już sobie ze wszystkim poradziłam, jest dobrze, jestem w związku,...

Zazie Całkiem Nowa i do tego z Pruszkowa

Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że po tej ciężkiej zimie wyjdzie wreszcie słońce i ostatecznie jednak przeżyję ten koniec świata, jakim było rozstanie z Syd; a zaraz potem zakocham się i zwiążę z facetem (?!); że ucieknę z Warszawy i osiądę w Pruszkowie, a na deser będę podrygiwać niczym wielka Buka w teledysku...

wróciłam. przecież zawsze wracam.

– od tylu już lat, z uporem wartym zapewne nieco lepszej sprawy niż pisanie najbardziej niepoczytnego bloga w internetach. i choć nadchodząca (za miesiąc) 16 rocznica istnienia blogusia Zazie nie zobowiązuje mnie do niczego, to jednak trochę żal byłoby mi porzucić to miejsce. przecież to kawał mojego życia. pewnie dlatego – przez ostatnie 9...

365 dni Nowego Życia ♥ LUTY i MARZEC 2018: jak odzyskać spokój na końcu świata

… i zacząć życie od zera w nowym miejscu Nie wiedzieć czemu zawsze lubiłam sądzić – choć awanturnicze przygody i osobliwe doświadczenia przeczyły temu na każdym kroku – że moje życie biegnie utartym i w miarę przewidywalnym torem. O tym, że nie do końca tak jest, ostatecznie przekonałam się w styczniu 2018 roku, kiedy...

365 dni Nowego Życia ♥ STYCZEŃ 2018: pojechać na spacer do Pruszkowa i przypadkiem kupić tam mieszkanie

Niektórzy mówią, że zawsze spadam na cztery łapy. Oczywiście, że tak, ale przeważnie widzicie (i czytacie) mnie dopiero wtedy, kiedy już na nich w miarę stabilnie stoję. Te momenty, w których leżę, umieram, płaczę, rzygam, czołgam się i pełzam, zostawiam dla siebie. I tak oto całą jesień minionego roku – dosłownie – przeleżałam: skulona...

wprost z końca świata na jego nowy początek

W ostatnich dniach astronomicznego i kalendarzowego lata 2017 Syd powiedziała, że nie możemy dłużej być razem. Potem zapadła cisza, nastała ciemność i szybko przyszła deszczowa jesień. Od samozniszczenia ciała i pogrzebania ducha, od złych myśli i jeszcze gorszych uczynków, od bezpowrotnego pogrążenia się w czarnej rozpaczy i żałosnego kołatania do zamkniętych drzwi uchroniła mnie...

Scroll to top