OOSOM!!! czyli: Oczyszczająco-Odchudzający System Osobistej Metamorfozy (aka: Oczyszczająco-Odchudzający System Odnowy Moralnej)

Ponieważ jestem za głupia na konstruktywne
wykorzystanie dobrych rad – sama postanowiłam
stworzyć jedyną słuszną metodę osiągania
jedynie słusznej wagi i jedynie słusznego kształtu.

Swojej rewolucyjnej metodzie nadałam
roboczy kryptonim OOSOM!!!
gdyż – ni mniej ni więcej – tak właśnie zamierzam wyglądać
po jego wdrożeniu, zastosowaniu i zakończeniu.

System OOSOM!!! składa się z kilku etapów,
które niniejszym wymienię i pokrótce opiszę.

OOSOM!!! faza I:     Oczyszczanie

Na bazie kuracji oczyszczającej Master Cleanse
(Lemon Detox Diet) – niesłusznie nazywanej głodówką,
bo głodówką w rzeczy samej nie jest, zwanej również ‚dietą lemoniadową’, co sami przyznacie – brzmi głupio ;)

Podstawą tej płynnej kuracji oczyszczającej organizm z toksyn,
złogów i ubocznych produktów przemiany materii jest
rozcieńczony wodą z dodatkiem cytryny syrop klonowo-palmowy
bogaty w substancje odżywcze, witaminy i minerały.
Jego zadaniem jest dostarczanie organizmowi
energii i niezbędnych składników,
ale w formie płynnej i łatwo przyswajalnej!

Dzięki temu przewód pokarmowy – nie musząc przerabiać
kolejnych kilogramów stałego pokarmu –
ma w końcu szansę odpocząć i oczyścić się z tego,
co w nim niestety zalega całymi miesiącami i latami.

Tak więc dieta Master Cleanse NIE JEST klasyczną głodówką,
ale programem detoksykującym cały organizm
i przygotowującym go do zmiany nawyków żywieniowych!
To ważne.

Bo nie po to oczyszczamy układ pokarmowy i komórki organizmu,
rozpuszczamy złogi i wypłukujemy toksyny,
żeby po zakończonym procesie ponownie zatruć go
niezdrowym żarciem, używkami i resztą codziennego syfu.

 

OOSOM!!! faza II a:     Odchudzanie

W ramach odchudzania unikam wpierdalania.
Master Cleanse, którego naturalnym skutkiem pobocznym jest utrata kilogramów (wody, toksyn, resztek pokarmowych)
jest wstępem do totalnej rewolucji gastronomicznej w moim życiu i przejście na odżywianie metodą Montignaca,
która także NIE JEST dietą deficytową, ale racjonalnym zdrowym odżywianiem.

Próbowałam wiele razy osławionej Diety Kopenhaskiej, w której potrafiłam wytrwać maksymalnie tydzień,
osuwając się malowniczo na podłogę i pełznąc blado-sina wzdłuż ścian. Z kolei po Diecie Dukana bolały mnie nerki,
więc również musiałam ją przerwać. Innych diet nie praktykowałam, bo wydawały mi się albo mało skuteczne,
albo totalnie absurdalne.
Tymczasem Montignaca od lat polecał mi sam Quentin, który swego czasu schudł z rozmiaru amerykańskiego
do rozmiaru polskiego i ów rozmiar utrzymał do dziś.  Czyli zadziałało nawet na Mistrza Lenistwa i Abnegacji!
Jedynym minusem metody Montignaca jest dla mnie fakt, że nie daje ona spektakularnych efektów w tydzień.
Ale skoro w 2 lata przytyłam 15 kg – absurdem sezonu byłoby oczekiwać, że zrzucę kostium świnki w 2 tygodnie, co nie? ;)

OOSOM!!! faza II b:     Usprawnianie

Nowy sposób odżywiania chcę uzupełnić aktywnością fizyczną.
Ale ponieważ nigdy nie ukrywałam, że brzydzę się sportem w każdej postaci,
moja aktywność będzie miała postać tego, co już przetestowałam i wiem, że lubię –
a mianowicie: indywidualne ćwiczenia aerobowe na siłowni
(żadnych zajęć fitness! – niestety moje ADHD to także brak koordynacji słuch-oko-ciało;
ja po prostu nie jestem w stanie ogarnąć umysłem sekwencji ruchów/kroków, a co dopiero je wykonywać).
oraz joga i pilates.  od czasu do czasu basen,  ale bardziej w formie wodnego relaksu
niż wyrabianiu „basenów” na czas. powód? pływam w stopniu „ledwo-ledwo” ;)

 

no dopsz, to program rozpisany na świetlana przyszłość już mam –
a teraz obowiązkowy element każdej szanującej się odchudzaczki, a mianowicie:

nieśmiertelny suwaczek wagi:

 

 

 

 

 

no dobra, teraz to się załamałam…. 

 

 




 

 

Dołącz do Zazie na Facebooku!

 

więcej na:

http://zazie.com.pl/odchudzanie/

odchudzanie_banner

 





 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

6 komentarzy

  1. ja ważę stosiedem:) a w sumie chyba jusz sto-jeden, bo wszystko mi wisi znaczy skóra…i wcale nie jest fajnie jak wisi, strój na basen też mi wisi tak samo z przodu jak i z tyłu… a jeszcze jakieś 30 kg zanim zacznę jak człowiek wyglądać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.