cyrk! cyrk przyjechał do miasta!

2003-11-21

rozbił się tuż pod moim oknem. a raczej – rozbijał sie metodycznie przez całą noc,
co już doprowadziło mnie do białej gorączki.

Teraz natomiast, od przeszło godziny, molestują mnie wiązanką muzyczną,

której żaden normalny człowiek nie zdzierży dłużej niz przez kwadrans
(od kompozycji typu “harem nałożnic szejka Muslima”, przez motyw przewodni z Bolka i Lolka,
az po polkę “Dziadek” – tę z Lata z radiem, która juz do reszty mnie rozwala,)
A do tego bełkot mikrofonowy kobiety o głosie jak wazelina,
który wpełza mi do gardła i powoduje mentalne wymioty. Czuję sie gwałcona przez uszy.

czy uwierzycie, ze nigdy nie byłam w cyrku?

Tatuś mi zabraniał, twierdząc, że “tam meczą zwierzęta” (+ robił strasznie smutno-groźno-demoniczną minę). Zapamietałam to sobie dobrze. Do cyrku programowo nie chodzę.

I teraz, gdy słyszę te upiorne dzwięki (zwierzęta słyszą je kilka razy inetnsywniej

+ ostre swiatło wżerające się w najgłębsze pokłady mózgu), gdy wyobrażę sobie wielkiego słonia
balansujacego na malutkim stołeczku, to robio mi sie strasznie, strasznie przykro i wstyd.

Nienawidzę cyrku i ludzi, którzy tam chadzają. Mam ochotę rozebrać ich do naga,

wcisnąć na łby śmieszne czapeczki i bawić się nimi jak pacynkami: pani Jadzia z drugiego piętra
będzie (niczym wielka, tłusta foka) turlać się na piłce, pan Wiesław spod siódemki
niechaj stanie na czubku własnego… ekhm…, a Mariolkę z sasiedniej klatki [sic!] schodowej
wsadzimy do beczki i będziemy wpychać jej do ust kolorowe piłeczki.
O! A w tle będzie leciał Mozart.

Ech, jestem w złym i aspołecznym nastroju.
Wracam do pracy mgr.

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top