
Wciąż jeszcze, choć już coraz rzadziej, zdarza mi się zainwestować swój czas i energię w ludzi, rzeczy czy idee, które z biegiem czasu okazują się fejkiem, wydmuszką i iluzją. Gdy tylko się o tym przekonuję, od razu rozpoczynam proces wycofywania się na z góry upatrzoną pozycję, przywracania ustawień fabrycznych i…

Miniony rok nauczył mnie, żeby nie podchodzić zbyt blisko do obcych ludzi, a już z pewnością nie w podskokach i z beztroską ufnością, z jaką zwykłam to czynić. Obcy ludzie zawsze pozostaną obcy, należy to sobie zapamiętać i uszanować. Taka oto refleksja. I jeszcze jedna: że każde podarowane mi piece…

chodzą tu wszędzie głodne wspomnień duchy. zmory, gangreny, rzygi i skuchy. chodzą po mieście słuchy, że mówisz o mnie złe rzeczy. jak o tych, którzy byli przede mną, albo gdzieś zupełnie z boku, ale zawsze na oku. złe rzeczy chodzą po mnie jak dreszcze, jak perskie oko i lisek koło…

Mam udawać, że nie cierpię, że świat nie zawalił mi się na głowę, że nie opłakuję straty? Otóż cierpię, zawalił i opłakuję. Koniec rzekomo wielkiej sprawy, poczucie odrzucenia, świadomość bycia niezrozumianą, potraktowaną niesprawiedliwie i pogardliwie zamiecioną pod dywan jak okruchy zgarnięte ze stołu – są dla mnie druzgocące. Ale co…

Druga połowa listopada to jest bardzo nieodpowiedni czas na kawałek, którego w 1997 słuchałam o tej porze roku praktycznie bez przerwy. Splot wszystkich okoliczności, znaków na niebie i ziemi, złej i dobrej karmy, losu i rodowych klątw – doprowadził w końcu do grudnia i momentu, który na zawsze zmienił mnie…

[grafika dzięki uprzejmości AI] moje pragnienie kontaktu z ludźmi przybiera na sile i obawiam się, że w końcu będę zmuszona zacząć opuszczać swoją samotnię celem bezpośredniego obcowania z realnymi ludźmi. póki co jest mi z tym dosyć nieswojo, acz obserwuję ten proces z nieskrywanym zaciekawieniem. nie mówię jeszcze hop!,…

Ile jeszcze razy musisz się przekonać, ile razy sparzyć, rozczarować, zawieść, trafić kulą w płot, ilu bzdur wysłuchać, ilu kłamstw, wyznań, przeprosin, obietnic i zapewnień, żeby w końcu to zrozumieć: No one. No one. Nobody. Przynajmniej o to możesz być spokojna. I wszyscy razem: No one. No one. Nobody. …

kolekcjonuję perfumy. kupuję je sobie z powodu odczuwanego smutku i żalu, na okoliczność niespełnionych marzeń, zawiedzionych oczekiwań i niedotrzymanych słów. mam wielką kolekcję oszałamiających zapachów i pięknych flakonów, z której wcale nie jestem dumna. to taka moja wstydliwa przypadłość. ot, pocieszanie wonnościami złamanego serca. [obrazek dzięki uprzejmości AI]

obrazek powstał dzięki uprzejmości AI Milczę uparcie, notorycznie i z premedytacją. Czasem wręcz milczę zuchwale, ostentacyjnie i bezczelnie. Ale kiedy milczeć przestaję – a zdarza się to rzadko, na skutek dziwnego splotu okoliczności, specyficznej osobowości domniemanego słuchacza, przelotnego kaprysu lub glitcha w matrixie – słowa wylewają się ze mnie w…

Śnię, siedząc z otwartymi oczami, uśmiechając się do ludzi i dla niepoznaki pierdoląc trzy po trzy. Nie ma mnie tutaj tak bardzo, że aż czasem – po to tylko, by utrzymać się powierzchni – łapię rozpaczliwie czyjąś rękę i ściskam ją zachłannie dopóki ten ktoś nie wyszarpie jej z mojego…

Tego bloga w zasadzie nikt już nie odwiedza, więc na powrót mogę czuć się bezpiecznie. Po raz kolejny przywiódł mnie tu wstydliwy przymus rejestrowania własnych upadków emocjonalnych. Marnuję czas i przestrzeń, liczę straty. Kiedyś po prostu zdechnę z tego smutku i zachwytu nad światem. Jak my wszyscy. …

Przejechałam się na tak zwanej przyjaźni. I to grubiutko. Na pełnej kurwie wbiłam z deszczu pod rynnę, biorąc zakręt zbyt ostro i kończąc widowiskowym poślizgiem. Refleksje w przydrożnym rowie, tuż po dachowaniu, mam raczej gorzkie. Ale wmawiam sobie, że odrobiłam jakąś tam lekcję, o którą teraz będę mądrzejsza. Niby co…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek