wprost do pokoju, przez otwarte drzwi balkonu. czarna mokra plama,
która wpycha mnie do środka, w krąg ciepłego światła papierowej lampy
i nie pozwala wyjść, choć może chciałabym, bo przecież w wyborczej zapowiadali
deszcz spadających gwiazd – alfa kaprikornidy i delta akwarydy –
których nazwy brzmią jak rozpuszczalniki farb ftalowych.
zamiast patrzeć w niebo jem zielone jabłka i kisiel z owoców leśnych w proszku.
w tle muzyka z azuloscurocasinegro. jak spokojnie.
i. czyta. k. pisze. deszcz pada.
jestem.
jestem.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Dodaj komentarz