Strona główna » piątek trzynastego
, ,

piątek trzynastego

śnią mi się fabuły książek, których jeszcze nie napisano.
budzę się z uczuciem, jakbym właśnie kończyła lekturę ostatniej strony
i oczekiwaniem: „niech ktoś to w końcu napisze”,
bo chcę to mieć na półce.

śni mi się też dorożka zaprzężona w kare konie, która sunie korytarzami mojego zakładu pracy
w ramach jakiegoś eventu reklamowego czy innej kampanii medialnej.
szamoczę się, próbując wyszarpać z torebki aparat i zrobić zdjęcie,
ale coś łapie mnie za rękę w czeluściach torby i nie mogę, nie mogę wyjąć.
a dorożka już-juz umyka, znika za zakrętem, sunie w stronę newsroomu
odprowadzana brawami i zachwyconym wzrokiem ekipy,
a potem triumfalnie zmierza do windy – drzwi rozsuwają się, ale… co za dysonans!
koń jest tak wielki, że nie mieści się w tej stalowej puszce i trzeba…
trzeba spuścić z niego trochę powietrza. pffffffff……..

rankiem jadę do pracy, z papierową fabułą o psychozie maniakalno-depersyjnej w dłoni
i słodko-kwaśnymi dźwiękami cocorosie w uszach.
wychodząc z klatki schodowej zatrzymuję się i robię zdjęcie
absurdalnej odezwie do lokatorów, która wisi na szklanych drzwiach.
jadę autobusem. jadę metrem.
idę kruczą, mżawka osiada mi na włosach,
a antony śpiewa:

Those, those beautiful boys
Those, those beautiful boys

All those beautiful boys
Pimps and queens and criminal queers
All those beautiful boys
Tattoos of ships and tattoos of tears

a ja nie pozwalam mu przestać i wciąż
cofam i cofam te kilkanaście sekund refrenu.

 

 

 


Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x