nie mogłam spać tej nocy. piłam czarną herbatę, w której odbijał się księżyc.
to przez niego nie mogę spać. jestem niespokojna. moje wewnętrzne zwierze mówi: rrooarr!
otworzyłam okno na oścież i patrzyłam jak się ten burak buja nad czarnymi dachami.
wzięłam aparat. zdejmę cię, buraku – myślę, lecz trzęsę się z zimna, a statywu nie mam,
więc na zdjęciu widać to, co widać. głównie moje dreszcze.
ale w końcu zasnęłam. przyszła do mnie Babcia. po raz pierwszy od dnia swojej śmierci.
płakała, że nie chce umierać. a ja nie wiedziałam, co robić.
potem śnił mi się wieżowiec, który płonął od fundamentów.
jasny ogień z piwnic wspinał się coraz wyżej i wyżej.
dzwoniłam domofonem do mieszkańców: hej, wy tam! palicie się!
a oni: nie, nie. spoko, nie martw się, to nic takiego!
no dobra – pomyślałam i poszłam sobie stamtąd.
a teraz jest dzień. słońce świeci na żółto.
chyba pojadę jutro pociągiem na południe.
komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.




Dodaj komentarz