jedni na kolanach w kościele, inni horyzontalnie na kanapie,
a ja na dupie w pracy. kryzys mam, bo nie chce mi się przeokrutnie.
głowa mi opada na klawiaturę i nawet kawa nie daje rady. tym bardziej moja nadwątlona siła woli. mam ogólny niedowład.
a poza tym – dotarłam do pracy w cudzych, za dużych o trzy numery trampkach. brzmi jak po niezłej imprezie, nie?
hehe, przypominam sobie jak parę lat temu mój osobisty brat wrócił z praktyk studenckich w Bieszczadach
i przez parę następnych dni wisiał na telefonie z kumplami, którzy – podobnie jak on – lokalizowali części swojej garderoby
rozsiane po różnych dzielnicach Warszawy i okolic.
powód? dwa dni przed końcem praktyk zarządzono natychmiastową ewakuację z ośrodka,
dając chłopakom 10 minut na spakowanie manatków. więc wrzucali do plecaków jak leci.
– cześć, tu maciek. słuchaj, taka brązowa skarpeta z zielonym paskiem to twoja czy marcina?
[…]
– weź spadaj! ja nie nosze takich gaci! to na pewno rafała!
[…]
– dobra, wrzucę je do pralki. ale w zamian pierzesz mi tę czerwoną koszulę. acha, ona farbuje.
[…]
– ej, a nie słyszałeś, czy ktoś może znalazł granatowego klapka?
komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Dodaj komentarz