Strona główna » raport dzienny ze środy
, ,

raport dzienny ze środy

madafaka, po pierwsze byłam w pracy – więc ominęła mnie ta zbrojna parada kompleksów
naszego niskorosłego głównodowodzącego, który głęboko skrywane deficyty natury osobistej
kompensuje sobie dyrygowaniem latającą eskadrą F-16 oraz długą lufą czołgu „twardy”.
no mniejsza o to, milion zeta poszło się dmuchać. wielkie rzeczy, pffff.

ja natomiast poszłam na pola mokotowskie spędzać lato miejskich ludzi.
siedzieliśmy sobie stadnie na narzucie z sofy igi i zastanawiając się nad sensem życia,
poruszyliśmy następujące tematy:
– czy mały kotek tęskni
– co kryje struktura wielowarstwowej zupy wietnamskiej ze stadionu X-lecia o tajemniczej nazwie „orzeszki”
– czy na kryzys wieku średniego najlepsze jest alfa romeo
– czy to, co rośnie obok w trawie nie jest przypadkiem odmianą rukoli
– czy najnowszy lynch jest pastiszem lyncha
– jak jeździć na rowerze z kierownicą odwróconą o 180 stopni
– gdzie w warszawie dają najlepsze chińskie żarcie
– kto, jak i kiedy najpiękniej wypierdolił sie na rolkach/rowerze/desce/prostej drodze
– gdzie idziemy zjeść

z czego ostatni dylemat zaowocował obiadem u chińczyka,
który po ostatnich eksperymentach kuchni meta-indyjskiej wydał mi się cokolwiek mdły.
ale się zjadło. a potem poszło na piwo, kupiwszy uprzednio bilety do kina.
kupiwszy-bywszy te bilety o godzinie 18.50 na seans o 18.45 z myślą o tym, by obejrzeć film o 21.40. yyy.
coś nam się pomyliło. albo im. skutkiem czego o 21.35 zawrócono naszą gromadkę od wejścia.
na szczęście (albo i nieszczęście) bilety nam przestemplowano, więc już po chwili
siedzieliśmy w małej dusznej salce kinowej (bez klimatyzacji)
na zajebiście nudnym filmie, w którym trup ściele się gęsto (m.in. trup wypatroszony z wnętrzności)
a w co drugiej scenie pojawia się kobieta-karp (czyli scarlett johansson, której organicznie nie cierpię).
masakra. z rozpaczy zeżarłam pół torby słonego popcornu.
a na ochotę trzeba było zasuwać pieszo, bo autobus nocny wziął i odjechał.

ale i tak było fajnie :)

 

 

 

komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x