znów zamówiłam hindusa do pracy. yh. niegrzecznie, niedobrze, bardzo brzydko.
ale spodnie nadal mi spadają, więc jeszcze nie jest tak źle.
koleżanki z pracy dziobią mnie paluchami w żebra i kości miednicy.
przy okazji dyskusji o odchudzaniu wpadłyśmy na genialny w swej prostocie
pomysł wspolnego udania się do nadwiślańskiego szuwarka celem spożycia kiełbasy z ogniska.
jak tylko przestanie lać, rzecz jasna.
od kilku dni mój balkon stoi smutny z nieużywania. dzisiejsze wino z gosią odbędzie się na pokojach,
tylko cholera – nie pamiętam, w jakim stanie zostawiłam wczoraj mieszkanie.
ale nic to, najwyżej zamknie oczy i poczeka w przedpokoju. a ja w podskokach dokonam cudu.może powinnam pomyśleć o utrzymywaniu względnego porządku?
wszak jestem już w tym wieku, że to po prostu nie wypada…
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz