schną sobie w porannym słońcu, coraz lżejsze i lżejsze. tylko w metrze przeciągi, ale to nic.
bo na świętokrzyskiej wsiadł do wagonu marynarz w oficerskim mundurze. z piękną białą czapką na głowie.
– o, marynarz… w metrze? – zdziwiłam się – czemu nie popłynie statkiem? – zamyśliłam się nad tym zupełnie serio.
i natychmiast wyobraziłam sobie wielki żaglowiec majestatycznie sunący zakorkowaną marszałkowską.
albo jeszcze lepiej – ponad nią, w chmurach. sunie i łopocze nad miastem hektarami białego płótna…
z tych rozmyślań marynistycznych wyrwał mnie kolejny ważki problem. a mianowicie –
ciekawe czy ów marynarz ma na przedramieniu gołą babę i kotwicę?
bo ja mam.
ale mentalnie.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz