pan janusz w pośpiechu podąża w stronę tonącego w mroku parku. kto wie, może dziś spotka go szczęście w zaciszu rozłożystego dębu…
czas na wieczorne siku. perełka pani zdzisławy spod trójki i portos pani elżbiety spod osiemntastki ochoczo znaczą swoje terytoria.
obie panie, zerkając spode łba, zdecydowanie unikają wchodzenia sobie w drogę. zerwały bowiem stosunki dyplomatyczne w 1992,
kiedy to pani elżbieta, podpuszczona przez pana kazimierza spod piątki, podpisała petycję
przeciwko zarządowi spółdzielni mieszkaniowej, w którym zasiadał szwagier siostry pani zdzisławy.
– to koniec, mój drogi! sądziłeś, że zgodzę się na udawanie łabędzia w parku?!
– pani beato, to tylko kilka niewinnych fotek na łonie przyrody…
– żabko, nie gniewaj się…
– ty, ty…, zoofilu jeden!
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz