autobus wlókł się niemiłosiernie, a ja drzemałam na siedząco, z kolanami pod brodą.
do domu dotarłam po omacku, z oczami sklejonymi snem. a pod moimi powiekami
wciąż pływały kolorowe lampiony, nadmuchiwane smoki i chmury różowe jak z waty cukrowej.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz