przychodzę pod akwarium w nastroju schyłkowym, balansuję na granicy dobrego tonu.
wszak w przyjacielskie mankiety już nie płaczę. a tu proszę, drga mi podbródek i kąciki ust.
fen opowiada mi o janosiku. juraj miał na imię. śmieję się. łazimy to tu, to tam
i jak zwykle nie możemy się zdecydować gdzie. ale to nieistotne. łażę i gadam. zapominam się.
jest mi dobrze. jest mi bezpiecznie. jem naleśnika na ostro. fen na słodko.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz