Strona główna » zmierzch bogów.
, ,

zmierzch bogów.

odpowiedź na odwieczne pytanie – "kto tak naprawdę rządzi światem? bóg? natura? prezydent usa?" –
wbrew pozorom jest banalnie prosta. i zdradzę ją wam zupełnie za darmo. bo już wiem. wiem, kto rządzi!

rządzą robotnicy budowlani. fachowcy od rur. specjaliści od glazury. królowie styropianu i zaprawy gipsowej.
magicy od tynku strukturalnego, wężyków, kolanek i spłuczek. zaklinacze uszczelek i suporexu.
ezoteryczna ekipa hiperrobociarzy. zamknięta kasta demiurgów. ekskluzywny cech jaśniepanów majstrów.

potrafią absolutnie wszystko. od spartaczenia dębowej klepki – po spapranie nam kilku tygodni życia.
oczywiście za ciężkie pieniądze. wiem co mówię, bo tak się akurat składa,
że większość moich pracowych znajomych reprezentuje tzw. mobilny wiek produkcyjny,
co w linii prostej przekłada się na entuzjastyczne generowanie potomstwa,
zaciąganie kredytów hipotecznych i permanentny remont, tudzież budowę domu.
o ile w produkcji dzieci pomoc nie bywa im potrzebna (choć wiadomo, że zawsze uczynny sąsiad czai się za ścianą),
o tyle ocegłowanie ściany a la loft, położenie hiszpańskiej terakoty czy egzotycznej podłogi
wymaga już wprawnej ręki pana cześka.

pan czesiek to zazwyczaj daleki kuzyn/kumpel/szwagier pana ździśka złotej rączki, który od 5 lat remontuje wyspy brytyjskie.
czesiek to niestety marna kopia zakopiańskiego ździśka, jego nieudany falsyfikat spod bełchatowa.
no
ale cóż, i tak do ździśka bliżej jest rzeczonemu cześkowi
niż takiemu
naperfumowanemu michałkowi po dwóch fakultetach na foteliku redaktora.
z braku ździska – czesiek awansował na boga. starotestamentowego. mówię wam.

czesiek skinie palcem, a narody klękają. czesiek miesza fugę, a na nieboskłonie zakwita tęcza.
czesiek szpachluje, a muzyka sfer gra na wysokościach. i życie toczy się pełną parą, a świat idzie do przodu,

ale niech tylko cześkowi zabraknie uszczelki albo kołków rozporowych w rozmiarze 1.75,
niech no tylko "państwo klientostwo" ośmieli się kupić zlewozmywak prawokomorowy zamiast lewokomorowego
i czesiek będzie musiał podłączyć dodatkowy wężyk, to ooooo….. oooooo.
gniew pana nie zna litości, a kara jest sroga.

świat staje w miejscu, niebo zasnuwa się mgłą, a szczęście rodziny wisi na włosku.
redaktor michałek w szaleństwie i panice obdzwania wszystkie stołeczne castoramy i lerła-merliny,
a jego żona wozi osłabionemu tą zniewagą cześkowi zupy-kremy ze szparagów i szlachetne alkohole,
po których czesław dochodzi do siebie przez kilka następnych dni. a świat czeka na niego w pokorze i skupieniu.

a kiedy w końcu po miesiącach prób, błędów i wypaczeń, których nikt nie śmie mu wytknąć palcem –
czesiek dokończy swe dzieło stworzenia, już czeka na niego złota lektyka przysłana przez marcina z działu prawnego.
za następne pół roku czesiek odjedzie karocą gosi z pijaru, a jeszcze później paweł z marketingu
przeniesie go na własnych rękach do swojego apartamentu na osiedlu marina.

a ja, zazie z tarchomina, sama sobie jestem ździśkiem, cześkiem i duchem świętym.
przecieka mi rurka w łazience, a bałagan występuje z szaf niczym wezbrane morze.
ale generanie dam radę. bo ja też rządzę światem.


Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x