
balowała dzisiaj :>

niniejszym stwierdzam, że życie uczuciowe jest uroczym i pazernym czasopochłaniaczem. ale niech tak trwa. niech się dzieje. chcę czasowstrzymywacz. żeby tak było już zawsze.
jeśli marudzę, ociągam się i generalnie nie mogę się poskładać, żeby wyjść z domu – należy mnie wrzucić do wanny w ubraniu i puścić rzęsisty strumień prysznicowy, a następnie umyć mi włosy, nie zdjąwszy nawet spodni. czy wiecie jak fajnie woda wypływa z nogawek? :D przy okazji dowiedziałam się, co…
jak co roku o tej porze, kiedy jesień jeszcze nie przyszła, ale wszystko powoli zaczyna ją zwiastować włącza mi się syndrom wiewiórki – myślę o orzeszkach, przytulnej dziupli i miękkim posłaniu z liści. i tak oto – po długich tygodniach letnich ekscesów miejsko-plenerowych – niniejszym zaczynam bawić się w dom.…

sobie jem. i zastanawiam się. co teraz. bo wytrąciło mnie z równowagi. i nie mogę jej złapać. nie ogarniam czasu i przestrzeni. nie mieszczę się. mijam się przelotnie z godzinami i miejscami. trochę idę, trochę latam, trochę potykam się o własne nogi. trochę gubię kroki i tracę rytm. zaskoczona, przestraszona,…
nic więcej nie mogę uczynić. moje miejsce przy tobie zajął ktoś inny. ja mogę tylko żyć na swoim kawałku czasoprzestrzeni. i zamierzam to robić najlepiej jak potrafię.
ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem jedna mówi: chce stąd wyjść. druga mówi: ja zostaję. wiem że to jest męczące nie tylko dla mnie, lecz dla tych, którzy ze mną przebywają mówią: nie mogę znieść tych twoich humorów i zmian – pewnie racje mają. bo we mnie…

niniejszym zakończyłam urlop i jak niepyszna powróciłam na łono zakładu pracy. na poranny dyżur dowlokłam się rzecz jasna niewyspana, bo jakże by inaczej. dwie godziny snu to nieco mało. co nieco. czaję się więc za biurkiem i łypię spode łba. kuleżanki i kuledzy pytają, gdzie byłam i czemu taka blada…

w zamysleniu.

w związku ze związkiem i pytaniami znajomych i nieznajomych, czy aby w końcu nie wystrzeliłam się w kosmos – mówię jak jest: blog nie umarł, zazie żyje. a jakże. bo niby czemu nie. tylko ten no… ekhm. zazie troche mniej czasu ma :) bo ten no… ekhm… oeza, wielki mi…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę zazie.com.pl.
Prawa autorskie i autorstwo treści
Wszystkie teksty publikowane na stronie zazie.com.pl stanowią utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i podlegają ochronie prawnej. Autorstwo poszczególnych tekstów jest każdorazowo oznaczane; w przypadku braku wyraźnego wskazania autora, autorką tekstu jest Olga Gromek (Zazie). Kopiowanie, rozpowszechnianie oraz publikowanie treści – w całości lub we fragmentach – bez zgody autora lub właścicielki serwisu jest zabronione. Treści publikowane na zazie.com.pl nie są udostępniane do trenowania modeli językowych, systemów generatywnych ani innych narzędzi sztucznej inteligencji. Jakiekolwiek wykorzystanie treści w tym celu wymaga uprzedniej, pisemnej zgody właścicielki serwisu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek