na okoliczność nowego roku i trzaskających mrozów
najpopularniejszym słowem w naszej redakcji stało się nagle
„el-cztery”.
robi oszałamiającą karierę. każdy albo ma, albo się stara, albo dopiero chce
mieć „el-cztery”.
niestety – z wrodzonym sobie chilloutem i brakiem wyczucia obowiązujących
trendów –
przegapiłam właściwy moment na wzięcie „el-cztery” z okazji
„ee-khee-khee…”.
jestem niekompletna. mam gorączkę, katar, kaszel i uogólniony dygot członków.
tylko el-cztery brak.
zamiast el-cztery mam oszronione od wewnątrz e-osiem, którym codziennie o 6.30
popierdalam do pracy.
rześko jest z rana, nie powiem. do tego stopnia, że złamałam jedną z moich
żelaznych życiowych zasad
i założyłam rajstopy pod spodnie. czuję się jak emerytka i rencistka razem
wzięte. w niewolę mikrofibry.
ta zima powoli staje się dla mnie więzieniem. od czterech dni wracam grzecznie
po pracy do domu. i choruję.
centralne ogrzewanie w moim mieszkaniu daje dupy. dogrzewam się piekarnikiem.
jeszcze chwila i zacznę pić wódkę
(do czego usilnie namawia mnie bianuszka, oferując zdobyczny kawior z sankt petersburga i
własne towarzystwo).
dałam sobie czas do jutra. na wyzdrowienie. szaro to widzę, ale cóż.
w sobotę czytelnicza loża masońska wraz z próbą ognia, wina i ostatnim kuszeniem.
cytat z
Lolo:
ciociu,
kocham ciocię :) a w ogóle to idę do więzienia z moją przełożoną,
także żegnam się i lecę, ciociu. jest straszna afera w pracy. kłaliti kontrol i
tak dalej.
właśnie dostałam upomnienie z chin: 'Ola, zajebiemy cię’. takie tam, chińskie
minety i pistolety.
lolo, ja też cię kocham.
daj cioci trochę tej ciastoliny.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz