będą msze, koncerty i tysiące świeczek. będzie święto, będziemy jeść ciastka.
ile to lat? cztery? mija czas. mija wszystko inne. ludzie ludziom wyparowują z głów.
moje wielkie nadzieje, małe apokalipsy i uśrednione końce świata – minęły, stając się smieszne.
egzystencjalnie śmieszne. można je streścić w kilku hucpiarskich zdaniach z hołubcem na koniec.
i dobrze. nie wypada tego trzymać w równych stosikach przewiązanych atłasową wstążeczką.
na okoliczność wiosny wypadałoby przewietrzyć mauzolea, izby pamięci i puzderka na złamane serduszka.
zastanawiam się czasem, czy mogłabym tak po prostu zadzwonić i zapytać
cześć, co u ciebie? a u ciebie? a u niej? a u niego? tak, on też.
pamiętasz jak w kwietniu jechałyśmy zatłoczonym metrem po całej nocy słuchania radia maryja?
a tobie… tobie w listopadzie zabrałam jedną z tych czarnych, gumowych bransoletek, pamiętasz?
a jemu powiedziałabym, że mimo wszystko – nie żałuję. i w ogóle – nec mergitur.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz