do porannej kawy czytam w necie o przesądach wielkanocnych.
bo zawsze mam dylemat – czy w święta można prać. albo np. malować framugi.
według wikipedii kosmos zezwala na pranie z wirowaniem i suszenie w pełnym słońcu.
czynię więc porządek w domostwie i obejściu.
po drugiej stronie świata marta z agatą ruszają z rajdem na orientację.
orientacja ważna rzecz – myślę sobie i zastanawiam się, co zrobić tak pięknie rozpoczętym dniem.
dzwoni bianka i mówi, że do zoo, bo nowe goryle dowieźli. ale czy ja wiem… ziewam.
wyciągam się leniwie w balkonowym słońcu. nadrabiam zaległości w rasteryzacji rzeczywistości.
nieźle brzmi. o wiele lepiej niż – zmień rozdzielczość świata przedstawionego, przytnij i wyostrz.
odkurzam. dojadam białą świąteczna kiełbasę. czytam, zaznaczając ołówkiem co lepsze fragmenty.
wieczorem zostaję. nie idę. w domu posiedzę. kleją mi się sennie oczy.
czekam na es, które biedne utknęło między wrocławiem, poznaniem a warszawą
i wróci dopiero o świcie. ten tydzień zacznie się od wtorku.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz