lubimy myślec, że czasy się zmieniają. z pecetów przesiadamy się na notebooki. z empetrójek na ajpody. z wypłat na kredyty.
pozostawiamy za sobą użyte/zużyte fragmenty rzeczywistosci, upychając je dla niepoznaki po kątach, rozdając czy upłynniając na allegro.
rzeczy są przedmiotami, przedmioty są obiektami, obiekty są nieruchome w czasie i przestrzeni, a ponadto ulegają rozpadowi.
wszystko to wiem, a mimo to odczuwam rzewnośc, patrząc na komputer, który dzielnie i na przekór wszystkiemu służył mi przez parę ładnych lat.
Lola, mój pierwszy, prawdziwie własny składak z płytą asusa, której przepalone obwody raz na jakis czas dawały o sobie znac
przyjaznym interfejsem biosa na starcie. z przegrzewającym się procesorem amd i 512 ramu. z wiatrakiem, który kiedys
prawie obciął mi
palec, z zasilaczem, który przy pomyślnych wiatrach potrafił
wypierniczyc korki w calym mieszkaniu.
z systemem, który z ułańską fantazją gubił pliki .dll, a potem je cudownie odzyskiwał.
Lola – humorzasta, kapryśna, grająca ze mną czasem w kotka i myszkę.
jedyna i niezastąpiona. tutaj na zdjęciu ze swoim ukochanym koleżką z drugiego końca świata.
i tak to właśnie jest. chwilę później Lola wycięła nam niezły numer i z przepalonym procesorem
stała się prawdziwym dziełem sztuki cybernetycznej i przyszłą scenerią przygód pewnego kosmiczaka.
dziękuję, Lola :*
byłaś świadkiem moich naukowych wywodów, miłosnych wynurzeń, pseudoartystycznych ekspresji oraz obiektem badań palpacyjnych.
znosiłaś to wszystko z godnością i pełną ironii wyrozumiałością. jesteś wielka :)
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz