
było to owej wiosny roku 2010, kiedy to rzeka – wystąpiwszy z brzegów – szła przez miasto rwącym potokiem

Bozia wzdychała ze smutkiem, patrząc jak struchlały ludek targa wory piachu, lecz gorące modlitwy zbywała dyskretnym milczeniem

tymczasem młodzież na tajnych kompletach w jednej z praskich kamienic obmyslała plan ucieczki z tonącego okrętu

dziewczęta piły wino, chichotały po kątach, popalając papierosy i robiąc sobie pamiatkowe fotografie do sztambucha

dwie młode żydówki, naczytawszy się uprzednio młodopolskiej poezji, gotowe były skoczyć w otchłań nocy…

jednak pewien zuchwały młodzian powstrzymał ich romantyczne zapędy, snując opowieści o paryskich kabaretach i spelunkach

początkowe niedowierzanie ustapiło wkrótce miejsca dzikiej fascynacji i rozbuchanemu erotyzmowi młodych adeptek tańca estradowego

jęły więc namawiać cnotliwe koleżanki do chyżego zwarcia szaregów i rychłego opuszczenia nadwiślańskich moczarów

nawet tym najbardziej cnotliwym nie trzeba było dwa razy powtarzać. nastawiły patefon i odtańczyły skocznego oberka wokół stołu

jedna z nich poprosiła nawet o modżajto dla swojej świni. trochęśmy się oburzyły, ale wyzwolenie obyczajów zobowiązuje. świnia modżajto dostała.

jeszcze tylko kilka tęsknych spojrzeń ku nadwiślańskiej osuwającej się skarpie…

pamiatkowa fotografia Racheli i Sarci na tle księżyca w pełni…
i au revoir!
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz