majowy urodzaj nośników chlorofilu skłania nas do wesołego przetwórstwa owocowo-warzywnego.
tylko że my, dzieci z tarchomę, jesteśmy proste ludzie, miłośniki pastewnego buraka i czerstwego ziemniaka.
na tarchomę szparagi dowozi się na specjalne zamówienie. bo wiadomo, szparag to warzywo rozpustne, podejrzane i zepsute.

wodorosty jarzyn, niby zabite głowonogi i meduzy – surowy materiał obiadu o smaku jeszcze nie uformowanym i jałowym,
wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym
schulz, sierpień

zachwyt mój wzmógł się wobec szparagów (…) Zdawało mi się, że w tych niebiańskich odcieniach
demaskują się rozkoszne istoty, które dla zabawy przedzierzgnęły się w jarzyny,
ale poprzez kostium swego jadalnego i jędrnego ciała (…) objawiają swoją szacowną esencję.
Poznawałem ją jeszcze, kiedy przez całą noc po owym obiedzie
zabawiały się w swoich psotach – poetycznych i grubych niby feeria Szekspira…”
proust, w poszukiwaniu straconego czasu

jest grubo. sałata, oliwki, suszone pomidory, orzeszki pinii. wilgotne, lepkie i śliskie. soczyste i zboczone. weź je do buzi. karma.
zazie, blog
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Dodaj komentarz