Strona główna » pierogów! facebooka! coca-coli! – czyli QUENTINALIA
, ,

pierogów! facebooka! coca-coli! – czyli QUENTINALIA

2010-12-02

raz do roku każdy potrzebujący ma swoje święto. kobiety, starcy, dzieci, górnicy, piesi pasażerowie, kłapousi konsumenci i niepełnosprytni użytkownicy.

swoje przepisowe święto ma też nasz ulubiony zawodnik wagi ciężkiej, obłej i leniwej – Quentin.
bardzo go wszyscy kochamy, dlatego chcemy mu tego dnia dogodzić. kupujemy mu skarpety i rękodzielniczo fabrykujemy filcowe atrapy żywności.
a następnie zabieramy delikwenta na pierogi.

są pierogi – jest zabawa.

oszołomiony Quentin podziwia ośnieżone kamienice warszawskiej starówki –

bo choć rezyduje w stolicy od niepamiętnych czasów, ostatni raz był w tych okolicach
za czasów klubu Tomba-Tomba i obłędnych imprez kolektywu Szu-Bu-Ce. 
czyli zasadniczo dawno. 

a tutaj o – poznański Misiober w kleszczowo-obsesyjnym uścisku Zazie

pierogi – są! wchodzimy!

a oto i wspomniana wyżej nieudolnie sfabrykowana filcowa atrapa ukochanej żywności Quentina, 

który sam w sobie jest uczłowieczoną emanacją pieroga. i teraz uwaga – autentyk: śnił mu się kiedyś
goniący go człowiek-ruski pieróg. słabo?

i już po pierogach – rzekła mysz i zachichotała złowrogo.

właściwie to nie wiem, co napisać pod tym zdjęciem i czemu je wkleiłam. 

jaka jest kamienica – każdy widzi.

Misiober fotografuje staromiejskie osobliwości

na przykład małego wampirczaka czającego się w zaułkach Barbakanu :*

a Zazie z miną ułoma fotografuje siebie i Misiobera

pierwsza gwiazdka 

docieramy do "chwila da klub". fajnie tam. tu. podoba mi się. jest zwyczajnie. bezpretensjonalnie. miejsce do siedzenia i grania w gry planszowe.

na jednej ze ścian powstaje właśnie fresk. podobieństwo zupełnie przypadkowe. i dyskusyjne.

potraktujmy to więc jako wariację malarską na temat amerykańskiej kinematografii…

tymczasem Syd czyta pierwsze pytanie z gry planszowej "maturalny omnibus" – Emi tymczasem lobbuje za monopolem

zaś Quentin z racji szacownego wieku odział się w wełniany pulower i popija wiśnióweczkę


When I get older losing my hair, 
Many years from now. 
Will you still be sending me a valentine 
Birthday greetings bottle of wine. 
If I’d been out till quarter to three 
Would you lock the door, 
Will you still need me, will you still feed me, 
When I’m sixty-four. 

Emerytka Janina z imbrykiem granulowanego ulunga oraz jej ulubiony kocur – Marlon, na co dzień zwany Pusią

niepocieszona Syd – jako kierowniczka pojazdu – musi zadowolić się naparem z mięty

tymczasem Zazie dostaje kubeczek grzanego wina

a następnie zamawia jeszcze kilka kubeczków – co widać.

Syd pakuje maturalnego omnibusa. bez przesady. mamy te swoje trzy litery przed nazwiskiem i nie musimy wiedzieć, 

że kardiolipina zawiera w swojej strukturze cztery nasycone kwasy tłuszczowe…

ale Misiober jak zwykle chętnie by się do wiedział. no bo co w końcu!

E tam – mówi Emi i dzieli kasę.

Dokopię fszyskim! – podnieca się Pao.

Emi ustala zasady gry. ma być tak. ichuj!

Emi planuje wyburzenie kamienic na Marszałkowskiej i ustawienie tam wielkiego namiotu koncertowego

dzieło się (po)tworzy

sztuka robi wrażenie.

i gotowe!
– Będzie pani zadowolona!

Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x